Choć bezrobocie rośnie, pracodawcy mają problem z zatrudnianiem odpowiednich, wyspecjalizowanych ludzi. W ich poszukiwaniu wykorzystują sposoby dotąd nieznane.
- Arkadiusz Rochowczyk z koncernu Kemira opowiada, jak jego firma rekrutowała przed kilkoma dniami pracowników do centrum usług biznesowych, które otwierane jest w Gdańsku. -tłumaczy Rochowczyk i dodaje: -
Nie tylko ta firma uruchamia niestandardowe metody w poszukiwaniu pracowników. W kwietniu w Krakowie szerokim echem odbiła się akcja rozdawania pączków dla werbowników lub potencjalnych pracowników firm z branży IT. Do ciastek dołączony był list: „Jeśli jesteś informatykiem - dostaniesz świetną pracę! Jeśli znasz dobrego informatyka - za polecenie go zapłacimy ci 4 tys. zł. Jeśli kompletnie nie rozumiesz, o czym mowa - po prostu zjedz nasze pączki”. Tak pracowników poszukiwała Luxoft, rosyjska spółka specjalizująca się w obsłudze m.in. bankowości inwestycyjnej, lotnictwa, telekomunikacji i energetyki, która do marca 2015 r. chce zatrudniać w Polsce w biurach w Krakowie i we Wrocławiu 750 osób.
Jeszcze innej metody chwyciła się agencja interaktywna Hypermedia Isobar. Na jej stronie przez trzy dni w połowie sierpnia kandydaci do pracy mogli wcielić się w rolę pilota i pokierować łazikiem, eksplorując zakątki agencji, porozmawiać z obecnymi pracownikami i od środka obejrzeć, jak działa firma. - - przyznaje Małgorzata Sacewicz-Górska z międzynarodowej agencji doradztwa personalnego ManpowerGroup.
Z ostatniej czerwcowej edycji badania, o którym mówi, wynika, że jeden na trzech pracodawców w Polsce ma trudności ze znalezieniem kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach. Grupą zawodową, którą najtrudniej znaleźć na rynku pracy, są - podobnie jak w poprzednich latach - wykwalifikowani pracownicy fizyczni, konkretnie: ślusarze, monterzy, elektromonterzy, tynkarze, murarze, operatorzy wózków widłowych i elektrycy, a na kolejnych miejscach informatycy.
- tłumaczy Sacewicz-Górska.