W 2025 roku połowa kierowców zawodowych w Polsce zarabiała powyżej 9 tys. zł netto. W dużych firmach (powyżej 250 pracowników) mediana ta wzrasta do 10 tys. zł. Jak podaje gk24.pl, na wysokość przelewu wpływa przede wszystkim długość trasy i kierunek jazdy.

Kierowcy na trasach pozaunijnych zarabiają o połowę więcej niż ci w transporcie lokalnym. Jeśli pracujesz dla niemieckiej firmy, możesz liczyć na zarobki o 20 proc. wyższe niż u polskiego przewoźnika.

Gdzie płacą najwięcej? Specjalizacja to klucz

Nie każdy kierowca zarabia tyle samo. Mariusz Frąc, ekspert BCC, wskazuje, że najwyższe gaże czekają na osoby obsługujące transporty specyficzne. Ranking zarobków netto (według specjalizacji):

Reklama
  • Transport środków chemicznych i paliw: 15–17 tys. zł.
  • Transport wielkogabarytowy (np. turbiny wiatrowe): powyżej 10 tys. zł (praca głównie w nocy).
  • Transport międzynarodowy (plandeka): 8–10 tys. zł.
  • Transport krajowy: 5–8 tys. zł.

Wysokie stawki otrzymują także osoby przewożące materiały dla wojska oraz luksusowe auta.

"Żałosne pieniądze". Kierowcy pełni goryczy

Mimo kwot, które dla wielu Polaków wydają się wysokie, sami kierowcy nie kryją rozczarowania. Jak podaje gk24.pl, aż 60 proc. pracowników jest niezadowolonych ze swojej sytuacji finansowej. Porównują swoje zarobki do cen nieruchomości z lat 90. i wskazują na drastyczny spadek siły nabywczej. Kierowcy punktują brutalną rzeczywistość:

  • Brak prywatności: spanie w "budzie" (kabinie) przez 5 nocy w tygodniu.
  • Złe warunki sanitarne: konieczność korzystania z parkingów o niskim standardzie.
  • Wielofunkcyjność: kierowca często musi pracować jako magazynier przy załadunku.
  • Brak przywilejów: odebranie możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę.

Infrastruktura gorsza niż niskie płace

Problem braku rąk do pracy jest głębszy niż tylko kwestia finansowa. Maciej Wroński, prezes organizacji Transport i Logistyka Polska, ostrzega, że podnoszenie stawek "w nieskończoność" nic nie da, jeśli nie poprawi się komfortu pracy.

Polsce brakuje bezpiecznych parkingów, czystych sanitariatów i miejsc odpoczynku. Bez zaangażowania państwa w budowę infrastruktury drogowej, kierowcy będą uciekać z zawodu do lżejszych prac, np. w magazynach, gdzie za 8 godzin pracy można otrzymać 5-6 tys. zł i codziennie wracać do domu.