Dziennik Gazeta Prawana logo

Oszukani. "89-latka przekazała nieznanemu mężczyźnie 140 tys. złotych..."

5 marca 2023, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
cybeprzestępca cybeprzestępstwo pishing spoofing
cybeprzestępca cybeprzestępstwo pishing spoofing/shutterstock
89-latka z Wrocławia nieznanemu mężczyźnie przekazała 140 tysięcy złotych. Od pani Ewy "krewna" wyłudziła kilkaset złotych. Ale ofiarami oszustów są nie tylko starsze osoby, bo przestępcy skrupulatnie rozszerzają swoje działania. Co zrobić, żeby nie dać się oszukać? 

Oszuści swoje metody dostosowują do grup, które chcą oszukać. Aby wyłudzić dane, a co za tym idzie - pieniądze, przestępcy wymyślają coraz to nowe metody i działają w nowych obszarach. Prawdziwą pożywką stał się dla nich Internet.

Phishing

Wtorkowe popołudnie, na mój prywatny telefon przychodzi sms. Nie znam numeru. W podglądzie widzę, że firma energetyczna prosi o dokonanie płatności, w przeciwnym razie odłączy mi prąd. "Rachunki opłaciłam" - myślę i od razu usuwam wiadomość. Nie wchodzę w nią, nie klikam w link. Usuwam i blokuję numer. Sprawdzam, czy to jednorazowa akcja, czy zmasowany atak cyberprzestępców. Nie jestem jedyna - w mediach społecznościowych trafiam na posty, w których ludzie informują o próbie przestępstwa i ostrzegają innych. Dostali takie same wiadomości sms jak ja. 

To phishing. Metoda oszustwa, w której to oszuści podają się za znane firmy albo organizacje i za pomocą przeróżnych metod starają się wyłudzić pieniądze. W tym przypadku wysyłali sms z nadzieją na to, że odbiorca, chcąc opłacić rachunek za prąd wejdzie w link, poda dane, a oni zyskają jego pieniądze. 

Asia robiła zakupy przez internet. Po chwili dostała sms z informacją, że jej paczka została wstrzymana z powodu niedopłaty. Chodziło o 1,99 złotych. - Kliknęłam w ten link, bo chciałam wiedzieć, w jaki sposób oszukują. Żeby zapłacić trzeba podać wszystkie dane logowania do banku - wspomina. Strona oczywiście była fałszywa, a Asia od razu z niej wyszła. Nie wszyscy są jednak tak przezorni jak ona. Magda wystawiła ogłoszenie o sprzedaży laktatora na olx. Niedługo potem sms napisała do niej osoba zainteresowana kupnem. Prosiła o wysłanie linku do ogłoszenia. Po tym, jak Magda link wysłała, zainteresowana kupnem odesłała inny link z prośbą o przyjęcie zamówienia. Magda w link weszła, zweryfikowała kartę i została pozbawiona środków. 

Przestępcy, którzy stosują phishing wyłudzają nie tylko pieniądze, ale i dane. Warto pamiętać jednak, że podejrzany link to niejedyne internetowe oszustwo, na jakie możemy trafić. Każdy zakup internetowy (szczególnie z drugiej ręki) warto dokładnie sprawdzić i upewnić się, że produkt, który kupimy zostanie do nas dostarczony i przyjdzie zgodny z opisem. Oszuści bardzo chętnie ogłaszają się na forach i w mediach społecznościowych oferując bilety na, często wyprzedane, koncerty. Po tym, jak przeleje się im pieniądze na wydarzenie, blokują kontakt i już się nie odzywają. Podobnie w przypadku innych zakupów - kiedy Kasia przelała pieniądze na wózek dla swojego dziecka, sprzedająca przestała się do niej odzywać. Nie pomogły telefony, smsy, wiadomości. Kasia została bez wózka i bez pieniędzy. 

Na wnuczka, na policjanta…

I chociaż do oszustw internetowych dochodzi coraz częściej i na coraz to nowe sposoby, przestępcy chętnie stosują metody bardziej analogowe. Znane od lat oszustwo na wnuczka, albo policjanta, niestety nie wychodzi z niechlubnej mody. Oszuści wykorzystują zaufanie starszych osób i wprowadzają je w błąd. 

Do 83-letniej mieszkanki Zielonki dzwoni kobieta, która mówi, że jest jej córką. Informuje, że spowodowała wypadek, w którym ucierpiała, a inna osoba, także poszkodowana, jest w stanie krytycznym. Telefon przejmuje mężczyzna, informuje , że jest policjantem i jeżeli seniorka chce, żeby jej córka nie miała kłopotów, musi przekazać 200 tysięcy złotych. Przestraszona kobieta informuje, że ma 190 tysięcy i czy ta kwota wystarczy. Podający się za policjanta powiedział, że tak. Niedługo potem do mieszkania 83-latki przyszedł mężczyzna, podający się za prokuratora. Przekazała mu swoje pieniądze. Kiedy 83-latka o sprawie opowiedziała rodzinie, szybko zgłosili sprawę na policję. 

Ten sam schemat, inne miasto. Do 89-latki z Wrocławia dzwoni mężczyzna, mówi, że jest wnukiem i uczestniczył w wypadku drogowym. Kobieta ma przekazać 140 tysięcy policjantowi, żeby jej wnuk uniknął kary. I przekazuje, kiedy mężczyzna podający się za policjanta przychodzi do niej do domu.

Bywa jednak i tak, że oszuści nie ograniczają się tylko do telefonów. 

-  Dziś wieczorem przyszła do nas do domu kobieta, twierdząc że jest krewną i wyłudziła od mojej babci 500 zł - tłumaczy zaniepokojona Agnieszka. Pisze post na Facebooku, żeby przestrzec innych. - Kobieta weszła do mieszkania twierdząc, że potrzebuję pieniędzy, rozglądała się po mieszkaniu.  Nie była sama pod budynkiem czekał na nią mężczyzna - dodaje. Sprawę zgłosili na policję. 

W sytuacji, w której pieniądze zostały przekazane w gotówce i do oszustwa doszło metodą na wnuczka, albo policjanta, sprawę należy zgłosić odpowiednim organom. - Ze starszymi osobami problem jest taki, że wstydzą się, że zostały oszukane. Przecież działały w dobrej wierze. Kiedy opowiedzą, że zostały oszukane,  należy zgłosić sprawę na policję albo do prokuratury. Jest to przestępstwo penalizowane w art. 286 § 1 kk zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.To jest główny sposób poradzenia sobie z problemem- mówi Dagmara Cieniawska, radczyni prawna.

Nie daj się oszukać

Chociaż na przestrzeni ostatnich lat coraz więcej mówi się o tym, żeby na oszustów uważać, skala oszustw wcale nie maleje. Przestępcy używają wielu metod, żeby wyłudzić pieniądze. Jak zatem nie dać się oszukać? - Przede wszystkim, jeżeli miałabym coś poradzić, to żeby zachowywać się zdroworozsądkowo i stosować zasadę ograniczonego zaufania. Największym zagrożeniem są obecnie cyberataki.  W ich obliczu cały czas należy mieć świeżą głowę - wyjaśnia Dagmara Cieniawska, radczyni prawna. - Nie klikamy w żadnego rodzaju linki, nie wierzymy, jak ktoś pisze, że jesteśmy potomkami księcia i że czeka na nas potężny spadek, bo i takie sytuacje się zdarzają. Jeżeli ktokolwiek do nas dzwoni i podaje się za pracownika banku, to nie wierzymy w to i się rozłączamy. Trzeba mieć z tyłu głowy, że są ludzie, którzy z naciągania innych i z oszustwa uczynili sobie sposób na życie. 

Ekspertka tłumaczy, że czasy, w których kliknięcie w link momentalnie sprawia, że telefon albo komputer zostaje zainfekowany, raczej już minęły. Mimo to, w linki nieznanego pochodzenia klikać nie radzi. - Właściciele przeglądarek i innych systemów bezpieczeństwa ponieśli duże koszty, żeby możliwie zabezpieczyć użytkowników przed natychmiastowym oszustwem. Teraz trzeba zrobić trochę więcej np. przejść do kolejnych podstron w linku, natomiast i tak należy uważać. Ogólną zasadą jest, że nie klikamy w podejrzane linki. Jeżeli już tak się stanie i tam wyświetla się komunikat, żeby podać dane potocznie uważane za "wrażliwe", takie jak PESEL, numer dowodu osobistego, loginy czy hasła do konta bankowego - pod żadnym pozorem nie podajemy takich informacji. Nie ulegajmy presji i naciskom oszustów - dodaje. 

Oszukali mnie, co zrobić? 

Kiedy jednak do oszustwa doszło, należy niezwłocznie zacząć działać. Tak, żeby ponieść możliwie najmniejsze straty.  - Przede wszystkim kontaktujemy się z bankiem i zastrzegamy kartę. Blokujemy konto i zgłaszamy sprawę na policję. W przepisach jest tak, że w momencie, w którym zauważyliśmy, że mamy nieautoryzowaną transakcję na koncie i zgłaszamy to do banku i bank dochodzi do wniosku, że to nie ja zrobiłam tę transakcję, musi oddać mi te środki następnego dnia roboczego. Te przepisy wynikają z implementacji unijnej dyrektywy - tłumaczy Dagmara Cieniawska, radczyni prawna. 

Jeżeli zdarzy się, że bank nie będzie chciał pieniędzy oddać, sprawę można zgłosić do UOKIK-u. - I tak na przykład, jeżeli od momentu dokonania transakcji minęło 13 miesięcy, bank może nie uwzględnić zgłoszenia.  Tak samo bank może nie oddać pieniędzy, jeżeli klient dopuści się niedbalstwa, a więc na przykład sytuacji, kiedy na karcie przyklejam numer PIN - wyjaśnia ekspertka. -  UOKIK strzeże tak zwanego „zbiorowego” interesu konsumenta. Co to znaczy? Jeżeli zgłoszę sprawę do UOKIKu, że bank nie oddaje mi pieniędzy za nieautoryzowane transakcje i UOKIK dojdzie do wniosku, że takie postępowanie banku może godzić w interes wszystkich konsumentów (interes zbiorowy) może wszcząć postępowanie przeciwko bankowi. Postępowanie nie toczy się w imieniu i na rzecz osoby oszukanej, ale właśnie na rzecz wszystkich konsumentów, czyli w interesie zbiorowym – wyjaśnia ekspertka. 

W przypadku spraw indywidualnych dotyczących instytucji finansowych można zgłosić się z prośbą o pomoc do rzecznika finansowego. - To on może reprezentować poszczególnych konsumentów w takich sprawach. Na stronie internetowej rzecznika jest podany formularz, który należy wypełnić. Innym podmiotem pomagającym w sprawach indywidualnych jest miejski lub powiatowy rzecznik konsumenta - tłumaczy radczyni prawna.

Dagmara Cieniawska dodaje, że cyberataki można zgłaszać do CERT Polska – smsy z podejrzanymi linkami przekierowujemy bezpośrednio na numer telefonu 799-448-084, a inne cyberataki możemy zgłosić poprzez formularz dostępny na stronie incydent.cert.pl.

*Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj