Dziennik Gazeta Prawana logo

Czołowy fiński polityk wykupił dedykację na pocisku armatnim. "Niestosowne i idiotyczne"

11 stycznia 2023, 21:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jussi Halla-aho
<p>Jussi Halla-aho</p>/PAP Archiwalny
"Wesołych Świąt", "From Helsinki with Love", "Za wolność Finlandii" - to niektóre z haseł umieszczanych przez Finów na amunicji, którą Ukraińcy bronią się przed rosyjską inwazją. Na akcję "Sign My Rocket" Finowie przeznaczyli już 140 tys. euro - najwięcej spośród Europejczyków. "Zabójczymi pozdrowieniami" pochwaliło się w mediach wiele znanych osób, także jeden z czołowych polityków.

Do wykupienia "bombowej dedykacji" – bez moralnych rozterek – zachęcił wszystkich "nienawidzących wojny i chcących pokoju" także szef komisji spraw zagranicznych fińskiego parlamentu Jussi Halla-aho. – oświadczył były lider narodowo-konserwatywnej partii Finowie, trzeciej siły politycznej w kraju.

Dedykacja na pocisku

Znany ze barwnej retoryki Halla-aho, przyznał, że sam także wziął udział w kampanii "Sign My Rocket" i wykupił dedykację na pocisku armatnim. Przypomniał, że to Rosja rozpoczęła wojnę i ją prowadzi. "Jeśli w tej sytuacji zabijanie rosyjskich żołnierzy jest słuszne i niezbędne, to wszystko co temu sprzyja, jest także słuszne i niezbędne" – napisał na Facebooku, podkreślając przy tym, że "demonizacja i karnawalizacja zabijania" ma także swoje usprawiedliwienie.

Halla-aho krytycznie odniósł się do artykułu z dziennika "Helsingin Sanomat", w którym analizowano moralny aspekt "bombowych dedykacji". Jego opinia również spotkała się z krytyką.

Krytyka zachowania polityka

– ocenił oświadczenie Halla-aho wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych Erkki Tuomioja, socjaldemokrata, wieloletni szef fińskiej dyplomacji.

– przekazała szefowa resortu edukacji Li Andersson. Liderka Związku Lewicowego, koalicjanta w rządzie premier Sanny Marin. Przypomniała, że Finlandia jest krajem, w którym w każdej rodzinie jest pamięć o ciężkich wojennych doświadczeniach.

Znamiona wojennej psychozy

– skomentował badacz historii wojennej na Uniwersytecie w Oulu, Jussi Jalonen. Jego zdaniem mówienie o "odczłowieczeniu rosyjskich żołnierzy" wskazuje na "pogorszenie się poziomu debaty publicznej". Następnym etapem – argumentował na Twitterze – może być "zmęczenie wojną".

Jak informuje "Helsingin Sanomat", w ramach akcji "Sign My Rocket" na potrzeby ukraińskiej armii więcej od Finów przekazali jedynie Amerykanie. "Zabójcze dedykacje wykupiło już ok. 600 Finów, pozostawiając w tyle m.in. Szwedów czy Polaków" – pisze dziennik.

Akcja "Sign My Rocket"

"Sign My Rocket" jest prowadzona przez ukraińską organizację pozarządową "Centrum pomocy armii, weteranom i ich rodzinom". W ramach akcji w zamian za datek przeznaczony na potrzeby ukraińskich wojskowych, można wykupić tekst, który zostanie umieszczony na wybranym rodzaju pocisku czy rakiety; darczyńca otrzymuje następnie zdjęcie zamówionego hasła lub film z odpalenia pocisku - czytamy na prowadzonej w języku ukraińskim, polskim i angielskim stronie inicjatywy.

Z Helsinek Przemysław Molik

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj