- Handel został postawiony pod ścianą przez producentów. Musiał przystać na sugerowane przez nich podwyżki na półce sklepowej. W wielu kategoriach w ostatecznej cenie towaru uwzględniona jest już inflacja producencka, która jest znacząco wyższa od konsumenckiej - tłumaczy Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Powód - wyższe koszty produkcji. W przypadku karpia przyczyniają się do nich ceny zbóż, które są podstawowym pokarmem dla ryb. W przypadku pieczywa rolę odgrywają ceny mąki. Surowce te znacznie podrożały na wiosnę, po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Wojna wpłynęła poza tym na koszty energii i gazu.
- Cena karpia w gospodarstwie wynosi dziś 25-32 zł za kg. Przed rokiem było to ok. 22 zł. Ze względu jednak na to, że karpia sprzedaje się dziś w większości w formie przetworzonej, dochodzą dodatkowe koszty, również transportu do przetwórni, gdzie jest poddawany obróbce, a potem do sklepu - tłumaczy Andrzej Dmuchowski, wiceprezes Organizacji Producentów „Polski Karp”.
Reklama
Jeśli chodzi o przetwory mleczne, to znaczenie mają ceny skupu mleka. Dziś za hektolitr trzeba zapłacić w skupie ponad 280 zł netto. Przed rokiem było to ok. 150 zł. - Koszty dla producentów zwiększyły się w sumie o ponad 60 proc. Nie można zapominać o podwyżkach cen opakowań czy transportu - zaznacza Agnieszka Maliszewska, dyrektor zarządzająca Polskiej Izby Mleka, i dodaje, że wpływ na ceny nabiału w Polsce mają też stawki na światowych rynkach. - Polska nie działa w oderwaniu od reszty świata - podkreśla Maliszewska.
Jest nadzieja na zmiany. Listopad przyniósł kolejny spadek inflacji producenckiej, a to oznacza, że w ślad za nią powinny w dół pójść także ceny. - Nie następuje to jednak od razu. Przełożenie inflacji producenckiej na ostatecznego konsumenta nastąpi najwcześniej na wiosnę. To wymaga renegocjacji umów o współpracy, co trwa - tłumaczy przedstawiciel jednej z popularnych sieci handlowych w Polsce.
Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie DGP i Radia RMF FM przez United Surveys wynika, że w tym roku wzrósł odsetek osób, które planują skromniejszą wigilię. Do 500 zł planuje wydać na jej przygotowanie 41 proc. konsumentów. Rok temu było to 32,6 proc. Zmalał odsetek tych, którzy przewidywali wydatki w przedziale 500 zł - 1 tys. zł. Dziś takich osób jest 32,4 proc., podczas gdy rok temu było 42,7 proc.
Na to, że Polacy z miesiąca na miesiąc kupują mniej z powodu drożyzny, wskazują też analitycy. Sprzedaż detaliczna w listopadzie spadła w skali miesiąca o 0,3 proc. W porównaniu z analogicznym miesiącem ubiegłego roku była wyższa już tylko o 1,6 proc., podczas gdy przed rokiem o 12,1 proc. Dane pokazują, że to głównie wyprzedaże świąteczne, a także przygotowania do sezonu zimowego podciągnęły sprzedaż.
- Kupujemy coraz więcej produktów pierwszej potrzeby, takich jak żywność i właśnie ubrania, odkładając zakupy mniej potrzebne na później. To nie wróży dobrze na przyszłość, szczególnie dla przemysłu. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami w listopadzie wzrosła sprzedaż detaliczna RTV i AGD, co było efektem mistrzostw świata w piłce nożnej. Grudzień będzie kolejnym miesiącem wzrostu sprzedaży detalicznej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Papierkiem lakmusowym nastrojów będzie ewentualny spadek sprzedaży w skali miesiąca - uważa Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Lewiatana.