Minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk prowadzi z Komisją Europejską negocjacje w celu odblokowania Polsce środków na Krajowy Plan Odbudowy. W najbliższych dniach mają być kontynuowane robocze rozmowy w tej sprawie. Pokazujemy pewną elastyczność, gotowość do dialogu - powiedział w niedzielę w rozmowie z "Polsat News" Szynkowski vel Sęk.

Reklama

Teza Ryszarda Czarneckiego dot. KPO

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki w poniedziałek w rozmowie z PAP.PL pytany o to, czy jest szansa na to, że Polska otrzyma środki z KPO odpowiedział, że nie należy pytać o to czy je otrzyma - ale kiedy. Moja teza jest taka, że albo wszystkie albo lwia część tych środków będzie po wyborach (parlamentarnych), ale uwaga, obojętnie od tego kto te wybory wygra. To nie jest tak, że jak opozycja wybory wygra to środki będą, a jak my wygramy to ich nie będzie. One będą tak czy inaczej. Unia Europejska nie może dłużej grać na czas, ale myślę że Unia specjalnie przeciąga, opóźnia przekazanie tych środków - powiedział.

Czarnecki podkreślił, że być może "część z tych środków będzie zwolniona wcześniej", natomiast należy liczyć się z perspektywą przekazania środków z Funduszy Odbudowy po wyborach parlamentarnych na jesieni 2023 r. Dodał, że negocjacje prowadzone przez Szynkowskiego vel Sęka są "bardzo trudną misją".

Reklama

"Nie dostrzegam dobrej woli po stronie KE"

Nie dostrzegam specjalnie, póki co, objawów dobrej woli po stronie Komisji Europejskiej, ale ważne jest, żeby też opinia publiczna w UE, a także w Polsce widziała, że po naszej stronie jest dłoń wyciągnięta do zgody, do kompromisu. Jeśli po drugiej stronie jest pięść, to trudno się porozumieć, ale być może w tym wypadku będzie prawdziwe znane powiedzenie, że kropla drąży skałę - ocenił.

Pytany o możliwość użycia przez Polskę prawa weta w jednym z kluczowych głosowań w celu wywarcia presji na KE i odblokowania KPO, zaznaczył, że lepiej jest o wecie "mniej mówić, a raczej je stosować". Ocenił, że nie należy uprawiać polityki, która wyklucza prawo weta, a "nasi partnerzy muszą wiedzieć, że mamy taką broń i możemy jej użyć" - dodał.

W czerwcu KE zaakceptowała polski KPO

Na początku czerwca KE zaakceptowała polski KPO, co było krokiem w kierunku wypłaty przez UE 23,9 mld euro dotacji i 11,5 mld euro pożyczek w ramach Funduszu Odbudowy, jednak pieniądze nie zostały wypłacone. KE zaznaczyła, że polski KPO "zawiera kamienie milowe związane z ważnymi aspektami niezależności sądownictwa, które mają szczególne znaczenie dla poprawy klimatu inwestycyjnego i stworzenia warunków dla skutecznej realizacji" i że "Polska musi wykazać, że te kamienie milowe zostały osiągnięte przed dokonaniem jakichkolwiek wypłat w ramach Funduszu Odbudowy".

Reklama

Ursula von der Leyen stawia Polsce warunki

Pod koniec lipca szefowa KE Ursula von der Leyen mówiła "DGP", że aby otrzymać środki z KPO, Polska musi wywiązać się ze zobowiązań podjętych w celu zreformowania systemu środków dyscyplinarnych w sądownictwie. Przyznała, że przyjęta przez Sejm ustawa likwidująca Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego (która była inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy) jest ważnym krokiem, jednak "nowelizacja ustawy o SN nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej". Von der Leyen podkreślała, że Polska musi również w pełni zastosować się do postanowienia TSUE, co jeszcze nie nastąpiło, a w szczególności "nie przywrócono do orzekania zawieszonych sędziów i nadal obowiązuje dzienna kara finansowa".

TSUE latem 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. W związku z niewykonaniem tego postanowienia w końcu października zeszłego roku TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej kary w wysokości 1 mln euro dziennie.

Autor: Adrian Kowarzyk