Przejęcie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa przez Orlen to jeden z końcowych kroków w budowie multienergetycznego koncernu zdolnego sfinansować transformację energetyczną. Ale poczynania kontrolowanej przez państwo spółki z niepokojem obserwować będą odbiorcy produktów coraz potężniejszego monopolisty. Powodów do radości nie mają też akcjonariusze mniejszościowi.
Państwowa własność
Akcjonariusze PGNiG dostaną w zamian za majątek swojej firmy akcje PKN Orlen o wartości 30 mld zł. W ten sposób lider krajowego rynku gazu dołączy do grupy kapitałowej, w której w 2020 r. znalazła się Energa, a latem dołączył do niej Lotos. Dominującym udziałowcem firmy pozostanie Skarb Państwa, w którego rękach bezpośrednio znajdzie się 49,9 proc. akcji połączonych spółek. Można też przypuszczać, że tak samo głosować będą podmioty, na których działanie politycy mają bezpośredni wpływ - PERN, PZU, PKO BP. W ich rękach będzie kolejne kilka procent akcji.
mówi prezes instytutu WiseEuropa Maciej Bukowski. Określa on obie firmy mianem „faktycznych monopolistów”. Zwraca jednak uwagę, że coraz silniejsza obecność państwa na rynku energetycznym to obecnie trend europejski.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Zaczynałem w 1995 roku w Parkiecie. Następnie pracowałem w Forbesie, Dzienniku Gazecie Prawnej, a w latach 2018-2022 byłem redaktorem naczelnym PAP Biznes. Od wrześnie 2022 roku ponownie w Dzienniku Gazecie Prawnej. Piszę o gospodarce, firmach i rynku kapitałowym. Grand Press Economy 2017 i Heros Rynku Kapitałowego 2017. Kibic Legii Warszawa.