Gazeta powołuje się na źródła w amerykańskiej administracji, ale nie wymienia ilości przekazywanego uzbrojenia ani jego rodzajów. Wiadomo jedynie, że wśród wysłanej broni są samobieżne zestawy przeciwlotnicze 9K33 Osa, ale nie ma w nich systemu obrony powietrznej S-300.
Jak pisze "WSJ", przekazywany przez USA sprzęt pochodzi z niewielkiego arsenału sowieckiej broni pozyskiwanej przez dekady w ramach tajnego programu, którego celem było zbadanie sowieckich technologii m.in. na potrzeby szkolenia żołnierzy amerykańskich. Za jego sprawą Wojskowa Agencja Wywiadowcza (DIA) skupowała posowiecki sprzęt za pośrednictwem powiązanych z Pentagonem prywatnych firm. W 1994 roku w ten sposób USA zakupiły system S-300 z Białorusi, już po dojściu do władzy Alaksandra Łukaszenki. Jak pisał wówczas "New York Times", Pentagon zintensyfikował swoje starania po fiasku tzw. puczu Janajewa w Moskwie w 1991 roku.
Zełenski wnioskował o S-300
O przekazanie S-300 publicznie wnioskował w Kongresie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, zaś przedstawiciel Pentagonu stwierdził, że USA prowadzą rozmowy z europejskimi państwami na temat wysłania tych systemów. Gotowość wyraziła Słowacja, ale pod warunkiem uzupełnienia jej arsenału. Na Słowację trafiły już systemy Patriot z Niemiec i Holandii.
W dzienniku od 2020 r. W serwisie zajmuje się głównie poszukiwaniem i opisywaniem najświeższych wiadomości z kraju i świata.
Wcześniej w Radiu ZET tworzyła od początku dział „gospodarka”. Studiowała "Edukację medialną i dziennikarstwo" na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Warszawianka, której największą pasją są zwierzęta.