W maju administracja Bidena "zniosła sankcje wobec firmy obsługującej gazociąg, aby nie rozgniewać Niemiec. Ponadto uznano, że i tak nie można już zapobiec ukończeniu rurociągu. Teraz USA robią krok w tył, podejmując działania, które nie zapobiegną uruchomieniu, ale co najwyżej je opóźnią" - zauważa gazeta.

Reklama

"Od czasu przełomowej decyzji administracji Bidena w maju, sytuacja w Europie Wschodniej uległa znaczącej zmianie. (...) Putin może wykorzystać próżnię rządową w Berlinie i nowe obawy Europy przed wysokimi cenami energii, aby zaanektować dużą część Ukrainy, zgodnie z obawami w kręgach wywiadu USA" - podkreśla dziennik.

"Próba uzyskania przez Amerykanów większego wpływu na Rosję"

Dlatego Amerykanie "próbują wywierać zakulisowe naciski na sojuszników w sprawie militarnego i gospodarczego pakietu środków mających powstrzymać Rosję przed eskalacją. Nowe sankcje wobec Nord Stream 2 to przede wszystkim próba uzyskania przez Amerykanów ponownie większego wpływu na Rosję - i opóźnienia uruchomienia gazociągu do czasu zażegnania sytuacji kryzysowej na granicy z Ukrainą. W istocie jednak sankcje nie mają prawie żadnego wpływu na już zbudowany rurociąg" - pisze "Welt".

USA chcą "przypomnieć rządowi federalnemu, aby dotrzymał swojej części umowy z Amerykanami. W rzeczywistości od tygodni nie ma żadnych negocjacji z Ukrainą w sprawie ekonomicznej i politycznej rekompensaty za rurociąg".

- Mimo że od ogłoszenia wspólnej deklaracji minęły 123 dni, do tej pory nie zrobiono nic, aby wyeliminować istniejące zagrożenia gospodarcze i bezpieczeństwa dla Ukrainy z powodu gazociągu Nord Stream 2 - powiedział portalowi dziennika "Welt" Andrij Melnyk, ambasador Ukrainy w Niemczech. - Wręcz przeciwnie, ostre zagrożenie nowym rosyjskim atakiem wojskowym jest większe niż kiedykolwiek, miecz Damoklesa inwazji na dużą skalę dokonanej przez Putina wisi nad głową Ukrainy na cienkiej nitce - dodał.

"Bezprecedensowa eskalacja"

Melnyk zarzucił Niemcom, że nie traktują wystarczająco poważnie obecnego zagrożenia. - Niestety, ta bezprecedensowa eskalacja jest traktowana w Berlinie lekceważąco. Taka ignorancja może wkrótce zemścić się także na Republice Federalnej - powiedział Melnyk. - Dlatego wzywamy nową koalicję (przyszły koalicyjny rząd niemiecki, utworzony najprawdopodobniej przez SPD, Zielonych i FDP) do natychmiastowej interwencji politycznej i pogrzebania Nord Stream 2 na zawsze na dnie Morza Bałtyckiego.

Kolejnym obok amerykańskich sankcji problemem dla Nord Stream 2 wskazywanym przez "Welt" jest fakt, że niemiecki regulator Bundesnetzagentur zawiesił ostatnio tymczasowo procedurę zatwierdzenia Nord Stream 2. Zgodnie z przepisami operatorem gazociągu musi być firma niemiecka, a nie szwajcarska spółka Nord Stream 2 AG.

"Zieloni pod przywództwem Annaleny Baerbock, możliwej (nowej) minister spraw zagranicznych, zawsze podkreślali swój sprzeciw wobec Nord Stream 2 podczas kampanii wyborczej do Bundestagu - i trzymali się tego stanowiska podczas negocjacji koalicyjnych. Fakt, że Bundesnetzagentur bada obecnie legalność uruchomienia, jest zatem korzystny dla tej partii" - pisze "Welt".