W poniedziałek rano złoty tracił na wartości. Kurs euro, który na otwarciu handlu kosztowało nieco ponad 4,69, doszedł przed godziną 11 do ponad 4,72 zł. Dolar z kolei, który na otwarciu handlu kosztował niespełna 4,16 zł, doszedł do 4,1853 zł. Jednak później złoty zaczął odrabiać straty.

Reklama

Sądząc po tym, kiedy się zdarzyło i to, co zdarzyło się na rynkach, to jest efekt werbalnej interwencji premiera. Jak porównamy z koroną czy forintem to widać, że musiał zadziałać czynnik krajowy – powiedział PAP Piotr Bartkiewicz.

W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki powiedział w Gdańsku, że „będziemy robili wszystko w komunikacji i w naszych działaniach realnych, aby złotówka była nieco silniejsza”.

W krótkim okresie rząd mógłby sprzedać na rynku trochę twardej waluty z kont Ministerstwa Finansów czy Banku Gospodarstwa Krajowego i myślę, że takie możliwości są – powiedział Bartkiewicz.

Dodał jednak, że w dłuższym terminie takie działania nie rozwiążą problemu i że narzędziem, które mogłoby wzmocnić złotego, jest polityka fiskalna rządu. Według ekonomisty Banku Pekao, obecna kombinacja polityki pieniężnej i fiskalnej jest postrzegana przez rynki jako zbyt luźna, więc zacieśnienie polityki fiskalnej mogłoby wzmocnić złotego.

Reklama

Bez wątpienia jednak największe możliwości w tej kwestii ma NBP. Jasna komunikacja, że wzmocnienie wartości złotego wzmacnia szanse na osiągnięcie celu inflacyjnego, oraz mocniejsza od konsensusu podwyżka stóp procentowych z jasnym wyjaśnieniem, po co bank centralny to robi, mogłyby umocnić złotego – powiedział Bartkiewicz.

Podwyżki stóp procentowych

Według niego, rynek obecnie oczekuje podwyżki stóp procentowych o 50 pkt bazowych w grudniu.

Ekonomista Banku Pekao powiedział także, że obecnie trudno się spodziewać, aby złoty wzmocnił się do dolara, co wynika z oczekiwanego przez rynek rychłego zakończenia programu skupu aktywów przez Fed i prognozowanego wzrostu stóp procentowych w USA w przyszłym roku.

Ale mogę sobie wyobrazić, że przy niewielkim osłabieniu w stosunku do dolara moglibyśmy zyskiwać do euro. Tak jest w przypadku czeskiej korony – powiedział Bartkiewicz.

W poniedziałek ok. 15.40 euro kosztowało 4,6867 zł, a więc nieco mniej niż na początku handlu, jednak dolar wzmocnił się o 4,17 zł, czyli o ok. 0,3 proc.