Dziennik Gazeta Prawana logo

Obajtek: Polska ma dziś jedne z najniższych cen paliw w Europie [WYWIAD]

26 października 2021, 08:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Daniel Obajtek
<p>Daniel Obajtek</p>/Agencja Gazeta
"Nie jest tak, że dyktujemy ceny. Nie jest też tak, że Orlen robi ogromny biznes na sprzedaży paliwa na krajowych stacjach" - mówi prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną". 

Ceny benzyny na stacjach przekraczają już 6 zł za litr, a klienci obawiają się, że przekroczona zostanie bariera 7 zł. Jakie są prognozy Orlenu? Będzie drożej czy taniej?

Jest wiele czynników wpływających na cenę paliw, bo to nie tylko kurs dolara i ceny baryłki. Niewiadomą są też dalsze decyzje OPEC dotyczące wydobycia. W normalnych warunkach letni okres największego zużycia paliw powinniśmy mieć już za sobą, ale widzimy, że obecnie się przedłuża – to efekt odbicia rynków po pandemii. Fakt, że ceny frachtów po rekordowych skokach minimalnie spadają, zdaje się dobrą wróżbą. Sytuacja powinna się stabilizować, bo skoro gospodarka na świecie studzi się, to i zapotrzebowanie na ropę będzie mniejsze, co sprawi, że ceny zaczną się normować.

Akurat w Polsce zrobiono wszystko, aby ceny były jednymi z najniższych w Europie. Gdyby nie działania polskiego rządu walczącego z mafiami paliwowymi i optymalizacje podejmowane przez Orlen, to ceny już dawno przekroczyłyby 7 zł za litr. Dzięki rządom Prawa i Sprawiedliwości oraz naszym decyzjom Polska ma dziś jedne z najniższych cen paliw w Europie. Wystarczy spojrzeć na zagranicę, nawet tam, gdzie mamy swoje rafinerie, żeby przekonać się, że taniej jest tylko w Bułgarii i Rumunii, a i tak niewiele. Drożej jest na Słowacji, w Czechach, na Litwie. Już nie mówiąc o Grecji czy Niemczech. Wszystkie koncerny naftowe kupują ropę na tym samym rynku ‒ niezależnie od tego, czy pochodzą z Polski, Francji czy Hiszpanii. A to my mamy jedne z najniższych cen paliw.

Ważna jest też siła nabywcza.

To prawda, dlatego dobrze odnieść obecną sytuację do tej sprzed niespełna dekady. W 2012 r. benzyna na stacjach również osiągała 6 zł. Wtedy cena baryłki ropy przekraczała ok. 100 dol., ale kurs dolara wynosił niewiele powyżej 3 zł. Teraz ropa jest tańsza i kosztuje ok. 85 dol. za baryłkę, ale dolar zbliża się do 4 zł. Trzeba pamiętać, że koszty to nie tylko baryłka ropy, lecz także przerób czy certyfikaty emisji CO2. To wszystko się liczy i jest droższe niż w 2012 r. Nasi pracownicy też zarabiają więcej niż kiedyś. Z perspektywy klienta widać jednak też korzystną różnicę ‒ jesteśmy bogatszym społeczeństwem niż w 2012 r. Wtedy minimalna stawka godzinowa wynosiła ok. 9 zł. Teraz wynosi ok. 18 zł. Najniższa ówczesna pensja to ok. 1600 zł, teraz 2800 zł, średnia wówczas to ok. 3700 zł, teraz ok. 6 tys. zł. Przeciętny Polak w porównaniu do 2010 r. za średnią pensję może kupić o ok. 60 proc. więcej benzyny. W Niemczech ten wynik to tylko 28 proc.

CZYTAJ WIĘCEJ WE WTORKOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj