Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski podkreślając na wtorkowej konferencji prasowej, że w czasach pandemii bankrutuje wiele firm, a przedsiębiorstwa muszą zwalniać pracowników, stwierdził, że PiS wybrał najgorszy czas, jaki mógł sobie wymyśleć na podwyżki dla polityków.

Reklama

Ocenił również, że rząd zapomniał o pracownikach budżetówki, których wynagrodzenia zostały zamrożone. Ponad 700 tys. ludzi, którzy wspierają państwo nie może liczyć na wsparcie rządu. Lewica mówi +nie+ dla podwyżek dla polityków, +tak+ dla pracowników budżetówki, +tak+ dla ludzi, którzy wspierają funkcjonowanie państwa - powiedział Gawkowski.

Poinformował, że Lewica przygotowała projekt ustawy w sprawie podwyżek wynagrodzeń dla pracowników sfery budżetowej. I ta ustawa to powinien być pierwszy krok w podwyżkach w obszarze administracji publicznej - najpierw pracownicy budżetówki (...) później dopiero samorządowcy i na końcu politycy. To jest uczciwa oferta, którą kładziemy na stole - oświadczył szef klubu Lewicy.

Podwyżki dla pracowników budżetówki według Lewicy

Projekt Lewicy nowelizuję ustawę o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej. W propozycji Lewicy zapisano, że "średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń dla pracowników sfery budżetowej, z wyłączeniem osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, w 2022 roku nie może być niższy niż 112 proc. w ujęciu nominalnym".

Posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk powiedziała, że żyjemy w kraju, w którym połowa obywateli zarabia mniej niż 4 tys. zł brutto. W takich warunkach podnoszenie wynagrodzeń klasie politycznie, ministrom, posłom, parlamentarzystom, sekretarzom stanu jest po prostu nieprzyzwoite - mówiła.

Podkreśliła, że o godne wynagrodzenie wciąż walczą nauczyciele, pracownicy sądów czy pielęgniarki i pracownicy medyczni.

Dziemianowicz-Bąk dodała, że propozycja Lewicy odmrażająca płace w sferze budżetowej to szansa dla PiS, żeby z sytuacji, którą sam sobie zgotował wyjść z twarzą. Apelujemy do całego obozu PiS i do wszystkich innych ugrupowań także opozycyjnych - poprzyjcie ustawę odmrażającą płace w budżetówce - powiedział posłanka Lewicy.

Reklama

Dziennikarze pytali, czy Lewica będzie popierać projekt KO, który ma zamrozić w ogóle podwyżki dla polityków. Gawkowski odparł, że Lewica chciałaby, aby takie projekty były procedowane, ale jest przekonana, że na to się nie zgodzi PiS.

Jeśli projekt Platformy, ale i nasz projekt trafi pod obrady Sejmu my na pewno będziemy wspierali opozycję, bo na opozycji musimy mieć takie samo zdanie - powiedział Gawkowski.

Podwyżki m.in. dla premiera i marszałków

30 lipca w Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie prezydenta, które wprowadza podwyżki m.in. dla premiera, marszałków Sejmu i Senatu i innych osób zajmujących kierownicze stanowiska w państwie, w tym podsekretarzy stanu (wiceministrów). Dzięki rozporządzeniu wzrosną także uposażenia parlamentarzystów, ponieważ - zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora - ich uposażenie odpowiada 80 proc. wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu (z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat), ustalonego na podstawie rozporządzenia prezydenta.

W poniedziałek z kolei PiS złożyło w Sejmie projekt ustawy, która ma podnieść wynagrodzenie prezydenta RP oraz samorządowców. Zakłada on m.in. wzrost o 40 proc. wynagrodzenia prezydenta, wzrost wysokości diet dla radnych o 60 proc. i wzrost wynagrodzenia pracowników samorządowych. Z kolei KO złożyła w Sejmie projekt mający zablokować podwyżki wynagrodzeń m.in. parlamentarzystów, samorządowców, członków rządu i prezydenta. Zakłada dodanie w kilku ustawach przepisu, zgodnie z którym wysokość wynagrodzenia np. osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (w przypadku radnych - diet, w przypadku b. prezydenta RP - uposażenia) "do dnia 31 grudnia 2023 roku (...) nie może przekroczyć wysokości wynagrodzenia przysługującego na dzień 31 lipca 2021 roku".

W połowie maja Forum Związków Zawodowych, OPZZ i NSZZ "Solidarność" we wspólnym stanowisku proponowały, by wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej wzrosły o co najmniej 12 proc. Rząd jednak – w przyjętym w czerwcu projekcie założeń do budżetu – wskazał, że w 2022 r. wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej nie będą waloryzowane automatycznie jednym wskaźnikiem (Rada Ministrów zaproponowała średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej w 2022 r. w wysokości 100 proc. w ujęciu nominalnym). W 2021 r. wynagrodzenia w jednostkach i podmiotach sektora finansów publicznych są zamrożone na poziomie z 2020 r.