Dziennik Gazeta Prawana logo

Niech stocznie budują statki

3 listopada 2008, 22:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rząd chce, żeby w polskich stoczniach, które zostaną sprywatyzowane, obok innej działalności były również budowane statki. I takie stanowisko wieczorem zostało przesłane do Brukseli. W stoczniach zazwyczaj buduje się statki, ale dla Komisji Europejskiej nie jest to takie oczywiste. Bo KE chce, by w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie było produkowane coś, co przynosi zysk. A na statkach ostatnio zarabia się kiepsko.

Resort skarbu przesłał komisarz do spraw konkurencji Neelie Kroes zapewnienie, że akceptuje jej propozycję ratowania przemysłu stoczniowego. Ale z zastrzzeżeniem, że stocznie powinny kontynuować budowanie statków.

Komisja Europejska oczekiwała odpowiedzi polskiego rządu, czy zgadza się na rozwiązanie, które polega na sprzedaży majątku trwałego, spłacie długów i likwidacji stoczni, co - jej zdaniem - daje szansę na zachowanie miejsc pracy w zakładach, jakie powstaną w ich miejsce.

KE grozi, że w przypadku braku zgody polskiego rządu, podejmie decyzję o zwrocie pomocy publicznej przyznanej stoczniom Szczecin i Gdynia po wejściu Polski do UE w 2004 roku, co oznacza ich upadłość.

"Podejmujemy wszelkie starania, aby zbywany majątek stoczniowy mógł być zagospodarowany w taki sposób, aby na terenie zakładów istniała możliwość prowadzenia działalności stoczniowej. Tego typu deklaracje prześlemy pani komisarz Neelie Kroes" - wyjaśnił wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik.

>>> Przeczytaj o ultimatum Komisji Europejskiej

Polski rząd dopuszcza też prowadzenie innego rodzaju działalności gospodarczej na terenie stoczni. "Złożone we wrześniu przez inwestorów w Komisji Europejskiej plany restrukturyzacji stoczni zakładały uruchomienie pewnych rodzajów działalności, a także oceniały, że pewna część nieruchomości jest zbędna" - wyjaśnił wiceminister.

Związkowcy z upadających zakładów z rezerwą podchodzą do planów restrukturyzacji. W opinii przewodniczącego "Solidarności" Stoczni Gdynia Dariusza Adamskiego ważne jest, w jaki sposób będzie odbywać się sprzedaż majątku. Jego zdaniem, najlepszy byłby inwestor, który odtworzyłby produkcje statków.

Związkowcy ze Stoczni Szczecińskiej Nowa po raz kolejny powtórzyli, że nie wyrażają zgody na "wyprzedaż majątku, puszczenie ludzi na bruk i likwidację stoczni". Jak mówi przewodniczący stoczniowej "Solidarności" Krzysztof Fidura, realizacja propozycji komisarz Kroes to bardzo głęboka ingerencja w polski przemysł stoczniowy.

Jedynie stocznia w Gdańsku może czuć się trochę bezpieczniej, bo została już sprywatyzowana i otrzymała mniejszą pomoc z budżetu państwa. Komisarz Kroes domaga się jednak przesłania jak najszybciej osobnego planu restrukturyzacji dla tego zakładu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj