Dziennik Gazeta Prawana logo

Utrata przywilejów to jeszcze nie represja [OPINIA]

9 czerwca 2021, 07:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
samochód
<p>Polski Ład</p>/PAP Archiwalny
Polski Ład został pomyślany jako instrument politycznej agitacji. Widać to w warstwie diagnozy: obraz PiS to obraz zbawcy ojczyzny wiedzionej przez poprzedników do upadku.

PiS nie popełnił oczywiście żadnych błędów, natomiast Strategia Odpowiedzialnego Rozwoju wyznaczyła drogę do dobrobytu i sprawiedliwości, którą partia konsekwentnie kroczy. To narracja niezgodna z faktami. To nie znaczy jednak, że Polski Ład nie zasługuje na uwagę. Zasługują na nią zwłaszcza elementy podatkowe. PiS proponuje zwiększenie obciążeń ludzi zamożnych, a ich ograniczenie dla uboższych.

Transformacja po 1990 r. była realizowana pod hasłem przywracania normalności. O tym, co jest normalne, decydował Leszek Balcerowicz, a normalne według niego było to, co zalecała doktryna neoliberalna. Jednak akurat w kwestii podatków pierwsze regulacje były generalnie zgodne ze standardami europejskimi. W każdym razie ustanowiono cztery, typowe dla rozwiniętych gospodarek podatki: PIT, CIT, VAT i akcyzę. PIT był powszechny (z wyłączeniem rolników) i umiarkowanie progresywny, CIT miał na starcie liniową stawkę 40 proc., VAT był stosunkowo wysoki, ale wiele produktów było opodatkowanych obniżoną stawką lub zwolnione z opodatkowania. Potem Balcerowicz chciał wprowadzić powszechny liniowy PIT, ale prezydent Aleksander Kwaśniewski skutecznie ustawę zawetował.

Generalnie na początku transformacji, w porównaniu z krajami UE, obciążenia podatkowe były raczej umiarkowane i płaskie (liczne ulgi dla zamożnych podatników i rezygnacja z opodatkowania dochodów z kapitału). W następnych latach system ewoluował: poziom opodatkowania mierzony stosunkiem przychodów podatkowych do PKB zmalał, a obciążenia zostały bardziej spłaszczone. To „zasługa” prawie wszystkich głównych partii: szczególnie SLD i… PiS. Prawo i Sprawiedliwość, pewnie za podszeptem minister Zyty Gilowskiej, „zreformował” PIT: dolna stawka została obniżona o 1 pkt proc., a górna o 8 pkt.

Korzyści dla zamożnych były duże, ale jeszcze dalej poszedł SLD. Ustanowiony został stosunkowo niski, bo 19-proc. podatek liniowy dla samozatrudnionych. Tym razem weta nie było. Samozatrudnieni mogli sami decydować, czy skorzystać z tej formy opodatkowania. W praktyce status samozatrudnionego mógł uzyskać prawie każdy, ale opłacało się to zamożnym. Często na samozatrudnienie przechodzili prezesi dużych firm, ale też np. piłkarze. W praktyce liniowy CIT obejmuje ogromną większość najbogatszych. Szacuje się, że ta grupa obejmuje obecnie 700 tys. podatników.

CZYTAJ WIĘCEJ W INTERNETOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj