Dziennik Gazeta Prawana logo

W krajach najbogatszych monstrum inflacji zmieniło się w Yeti

28 czerwca 2020, 13:21
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
inflacja ceny
<p>inflacja ceny</p>/ShutterStock
W myśleniu o niej mamy albo pesymistów, albo optymistów. Brakuje realistów, którzy trzymaliby rękę na pulsie. 

Czego najbardziej obawia się konsument? Wzrostu cen. W lutym 2020 r. wzrost cen frustrował Polaków nawet bardziej niż niskie płace (za BIG InfoMonitor).

Z początkiem roku ceny faktycznie rosły szybko. W styczniu o 4,3 proc., a w lutym o 4,7 proc., co oznaczało, że inflacja była niemal dwukrotnie wyższa, niż chciał tego Narodowy Bank Polski (oficjalny cel inflacyjny wynosi 2,5 proc.). Dzisiaj inflacja wynosi 2,9 proc. i wciąż jest odczuwalna dla zwykłego Polaka. Nic dziwnego, że nieodmiennie uznajemy ją za duże zagrożenie i nazywamy "podatkiem inflacyjnym”. Kojarzy nam się z państwem, które, "drukując pieniądze”, spłaca zaciągnięte na poczet nowych wydatków długi. Ciekawe jednak, że w krajach najbogatszych monstrum inflacji zmieniło się w Yeti. Głównie się o nim opowiada, że kiedyś je widziano. W USA, Japonii czy w strefie euro banki centralne mają problem z osiągnięciem nawet skromnego, 2-proc. celu inflacyjnego. Ceny jakby zamarzły. Globalnie rzecz biorąc, jeszcze w latach 80. XX w. rosły średnio o 8 proc. rocznie (dzisiaj też rosną, ale najwyżej o 1–2 proc.). Nawet w Polsce inflacja ustabilizowała się na niskim poziomie, zwłaszcza w porównaniu z latami 90. XX w. Roczny wzrost cen spowolnił u nas do jednocyfrowego tempa w 1999 r. (wyniósł wówczas 7,15 proc.), choć jeszcze w 1995 r. wynosił 28 proc. i nikt o 2,5-proc. celu inflacyjnym nawet wówczas nie marzył.

Teraz najlepsze: ekonomistów zanikanie inflacji martwi. Wręcz za nią tęsknią.

Dobra inflacja

Jak można tęsknić za wzrostem cen? Żeby to dobrze pojąć, trzeba zrozumieć podstawową dla ekonomii kwestię gry podaży i popytu, która kształtuje ceny rynkowe. Gdy popyt rośnie, a podaż pozostaje taka sama, ceny rosną. W końcu produkcja się dostosowuje i dynamika wzrostu cen spada. Gdy popyt spada, a podaż zostaje taka sama, ceny maleją. W końcu produkcja się dostosowuje i dynamika spadku cen maleje.

CZYTAJ WIĘCEJ w eDGP >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj