Dziennik Gazeta Prawana logo

Banki rezygnują z opłat za przelewy

5 lutego 2008, 09:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
mBank rezygnuje z opłat za przelewy
mBank rezygnuje z opłat za przelewy/Inne
Prawie 1,5 miliona posiadaczy kont interenetowych odetchnie z ulgą. Największy wirtualny bank w Polsce - mBank - rezygnuje z 50-groszowych opłat za przelewy. W ten sposób wchodzi do ostrej walki o klientów. Wcześniej podobny ruch wykonały ING i Nordea.

Pierwsze oznaki rywalizacji już widać. Jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza", od przyszłego poniedziałku internetowy mBank zrezygnuje z 50-groszowej prowizji za przelewy do innych banków. "Dzięki temu nasze eKonto stanie się całkowicie bezpłatne" - zachwala ten pomysł Szymon Midera, szef biura rozwoju biznesu w banku.

Przychody z opłat za przelewy były do tej pory dla mBanku głównym sposobem zarabiania na posiadaczach ROR-ów. Bank nigdy nie pobierał bowiem opłaty za samo prowadzenie konta. Teraz darmowe będą i przelewy, i prowadzenie konta. A dodatkowo bank podwyższy oprocentowanie konta oszczędnościowego eMax Plus do 5,05 procent.

Co skłoniło szefów mBanku, który prowadzi aż 1,4 miliona kont osobistych, do tak spektakularnego posunięcia? "Chcemy się podzielić naszymi rosnącymi zyskami z klientami" - zapewnia Midera. Ale to chyba nie do końca prawda, bo tylko charytatywnie rozdaje się pieniądze. A banki nie są instytucjami dobroczynnymi.

Kilka tygodni temu rękawicę rzucił ING Bank Śląski, który prowadzi prawie 1,1 miliona kont osobistych. ING wprowadził na rynek całkowicie darmowe Konto Direct: klient nie płaci ani za używanie konta, ani za przelewy przez internet, ani za kartę. Szefowie ING nie ukrywają, że ich celem jest przyciągnięcie "nowoczesnych" klientów - tych samych, o których walczy mBank.

Ale wojna o klientów nie dotyczy już tylko kont internetowych, zaczyna przenosić się również na rynek tradycyjnych ROR-ów. Kilkanaście dni temu z nową ofertą wystartował bank Nordea, wprowadzając darmowe konto Spektrum.

Gratis jest nie tylko prowadzenie konta i przelewy w ramach tego samego banku, ale też wypłaty ze wszystkich bankomatów w Polsce. Warunek - średnie wpływy na rachunek ponad 1,5 tys. zł miesięcznie. Prawdopodobnie na posunięcia mBanku, ING i Nordei zareagują też inne banki, nie chcąc stracić klientów.

A mają z czego schodzić. "Ceny w polskich bankach, uwzględniając siłę nabywczą złotówki, nigdy nie należały do najniższych w porównaniu z państwami Europy Zachodniej" - mówi "Gazecie Wyborczej" Mateusz Ostrowski, analityk Open Finance.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj