Dziennik Gazeta Prawana logo
Od razu po niekorzystnym dla banków orzeczeniu TSUE w sprawie kredytów walutowych ze strony finansistów zaczęły padać zapowiedzi, że anulowanie umów i konieczność oddania klientom pieniędzy będą się wiązały z żądaniem "wynagrodzenia za korzystanie z kapitału". Jak powinno być ono określane?

– mówi Jerzy Bańka, wiceprezes ZBP.

– komentował tuż po orzeczeniu TSUE Arkadiusz Szcześniak, prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

podkreśla Barbara Garlacz, prawniczka występująca w imieniu frankowiczów.

Sądy będą wyceniać koszt kapitału

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, o jakim mówią bankowcy, zmniejszy opłacalność złożenia pozwu o unieważnienie kredytu. Ale jej nie przekreśli

Wkrótce należy się spodziewać pierwszego pozwu o "wynagrodzenie za korzystanie z kapitału" od klienta, który wywalczył przed sądem unieważnienie umowy o kredyt walutowy. W lipcu Bank Millennium przegrał prawomocnie z jedną z klientek i musiał oddać niemal 55 tys. zł i 30,5 tys. franków szwajcarskich. Teraz zapowiada wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego. Ale na tym nie koniec. informuje Iwona Jarzębska, rzeczniczka Millennium.

– komentuje Marek Neumann, radca prawny w kancelarii Allen & Overy.

– analizuje Jacek Czabański, adwokat występujący w imieniu frankowiczów.

Jego zdaniem na pewno nie wchodzi w grę stosowanie jakiejkolwiek stopy procentowej.

– uważa Czabański.

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału zmniejszy opłacalność złożenia pozwu o unieważnienie kredytu. Przekonuje o tym porównanie wysokości odsetek płaconych dotychczas przez klientów "złotowych" i "walutowych". Osoba, która zaciągnęła kredyt we frankach o równowartości 100 tys. zł na 30 lat latem 2008 r., kiedy złoty był najmocniejszy w stosunku do franka, zapłaciła dotąd niecałe 15 tys. zł z tytułu samego oprocentowania. Gdyby wzięła kredyt na takich samych warunkach, ale w złotych, odsetki wyniosłyby do tej pory ponad 40 tys. zł. Klient, który dostał podobny kredyt we frankach pod koniec 2008 r. (złoty był już znacznie słabszy), zapłacił niecałe 9,5 tys. zł odsetek. A ten, kto zaciągnął wtedy hipotekę w złotych – niecałe 36 tys. Gdyby sądy uznawały, że wynagrodzenie powinno odpowiadać odsetkom kredytu złotowego, klienci musieliby dopłacić. Wciąż jednak zyskiwaliby na zwrocie różnic kursowych. I to na banki byłyby przerzucone straty związane ze wzrostem kursu franka w stosunku do złotego.

– dodaje Marek Neumann.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBanki oddadzą frankowiczom pieniądze. I poproszą o zwrot »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj