Skok notowań kruszcu w złotych jest większy niż w przypadku wycen dolarowych i wynosi aż 28 proc., licząc od początku roku – to dlatego, że w 2019 r. także dolar wyraźnie drożeje w stosunku do naszej waluty.

Możliwość szybkiego i dużego zarobku na złocie przyciąga do tego rynku coraz więcej inwestorów, którzy chcąc wykorzystać sytuację, lokują swoje pieniądze w funduszach inwestujących w złoto. Według Analiz Online w sierpniu tego typu fundusze były zdecydowanie najlepsze na polskim rynku i zyskały na wartości średnio 8,8 proc., podczas gdy zdecydowana większość innych funduszy zakończyła miesiąc spadkiem wycen.

Według danych publikowanych przez Bloomberga tylko w sierpniu do amerykańskich funduszy inwestujących w złoto napłynęły kapitały, za które kupiono 101,9 tony kruszcu. Po tych zakupach wszystkie fundusze inwestujące w złoto posiadają go 2453,4 ton. To najwięcej od połowy 2013 r. i jednocześnie o ponad tysiąc ton więcej niż na przełomie lat 2015 i 2016, kiedy zainteresowanie złotem było najmniejsze w ostatnich latach. Wtedy notowania oscylowały w okolicach 1050 dol. za uncję.

Generalnie porównanie przebiegu dwóch wykresów: cen złota w dolarach i wielkości zapasów złota w posiadaniu funduszy inwestujących w ten kruszec pozwala na postawienie tezy, że to właśnie napływy (i odpływy) kapitału do tych funduszy są najważniejsze dla kierunku zmian notowań tego cennego metalu – kiedy zapasy funduszy maleją (bo inwestorzy wycofują z nich pieniądze, więc aby je zwrócić, fundusz musi sprzedać część złota), wtedy złoto tanieje, a kiedy zapasy rosną, tak jak ostatnio, złoto drożeje.

Dlaczego w ostatnich miesiącach popularność złota rośnie tak szybko? Najważniejsza jest w tym kontekście kombinacja dwóch czynników: po pierwsze rynek finansowy coraz bardziej obawia się tego, że gospodarka światowa zmierza w stronę co najmniej wyraźnego spowolnienia, a może nawet recesji. W takiej sytuacji zazwyczaj spora część kapitałów szuka tzw. bezpiecznych przystani, a złoto od zawsze do takich właśnie się zalicza. Strach przed spowolnieniem potęgowany jest przez ryzyko eskalacji wojen handlowych oraz zbliżający się szybkimi krokami termin brexitu, w sytuacji gdy wciąż nie widać żadnej szansy na jakiekolwiek porozumienie, które Londyn mógłby zawrzeć w tej sprawie z Brukselą. Kolejne dane statystyczne publikowane w Europie, w Chinach, a ostatnio także w Stanach Zjednoczonych potwierdzają, że sytuacja gospodarcza wyraźnie się pogarsza.

Tym razem złoto wydaje się bardziej atrakcyjne niż inne rodzaje tego typu „przystani”, a więc obligacje skarbowe i waluty, takie jak frank szwajcarski czy amerykański dolar. To efekt ujemnych stóp procentowych, a także rosnącego ryzyka wybuchu na większą skalę wojen walutowych. Dziś dla wielu inwestorów złoto jest lepsze od np. franka, bo prawdopodobieństwo interwencji rządów lub banków centralnych na rynku walutowym jest większe niż zwykle. Obligacje zawsze miały nad złotem przewagę w postaci stałego oprocentowania, które w przypadku metalu nie występuje. Ale coś, co zwykle jest wadą, przestaje nią być, jeśli oprocentowanie obligacji również staje się zerowe, a rentowność papierów rządowych robi się wręcz ujemna.

Do inwestowania w złoto może zachęcać postawa banków centralnych, które w ostatnich miesiącach same dość często dawały sygnały, że kupują kruszec. Według danych Światowej Izby Złota (World Gold Council) w pierwszym półroczu tego roku na przykład bank centralny Rosji dokupił 93 tony, w przypadku Turcji zakupy przekroczyły 60 ton, a nasz NBP w 2018 i 2019 r. kupił aż 125,7 ton.

Jest też dodatkowy czynnik: w czerwcu notowania złota wybiły się ponad poziom 1380 dol., przez który nie mogły się przebić od 2013 r. Część kapitału spekulacyjnego uznała to wybicie jako sygnał końca trwającego przez kilka lat marazmu na tym rynku i początek nowej fali wzrostowej. Spowodowało to wzrost zainteresowania także innymi metalami szlachetnymi. Od momentu wspomnianego wybicia cena złota poszła w górę o 15 proc., natomiast srebro w tym samym czasie podrożało aż o 31 proc. Notowania platyny podskoczyły o 15 proc. tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni.