Mowa o najnowszej nowelizacji kodeksu spółek handlowych. Dematerializacja akcji spółek akcyjnych i komandytowo-akcyjnych niebędących spółkami publicznymi w praktyce unicestwi sens posiadania papierów na okaziciela. Walory te staną się bliźniaczo podobne do akcji imiennych. A wszyscy akcjonariusze będą ujawniani w specjalnych rejestrach prowadzonych przez podmioty odpowiedzialne (m.in. domy maklerskie). Sęk w tym, że oprócz imion i nazwisk w rejestrach znajdą się również dane adresowe i liczba posiadanych walorów. A to zdaniem wielu prawników o krok za daleko i niedopuszczalna ingerencja w prywatność akcjonariuszy, skoro do rejestru dostęp będą miały osoby posiadające choćby jedną akcję.
Dyskusyjne ujawnienie adresu
- wskazuje radca prawny Witold Chomiczewski, wspólnik w kancelarii Lubasz i Wspólnicy. Jego zdaniem w przypadku dostępu każdego akcjonariusza do imienia, nazwiska i adresu zamieszkania lub adresu do doręczeń każdego innego akcjonariusza tej niezbędności brakuje.
Podobne zastrzeżenia ma radca prawny Artur Bilski z Centrum Badań nad Prawnymi Aspektami Technologii Blockchain UW. Przypomina on, że co prawda możliwość zapoznania się z danymi na temat akcjonariuszy jest już przy akcjach imiennych, ale teraz dojdzie do tego jawność informacji o posiadaczach walorów na okaziciela.- twierdzi Bilski.
Ale są też prawnicy, którzy kłopotu w uchwalonych przez Sejm przepisach nie widzą. Należy do nich dr Anne-Marie Weber-Elżanowska, counsel w kancelarii NGL Legal i adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji UW.
- przypomina prawniczka. I dodaje, że przecież akcjonariusze będą mieli wybór. Jeśli ktoś nie godzi się na ujawnianie danych, to może akcje sprzedać.
Radca prawny Andrzej Lewiński, zastępca generalnego inspektora ochrony danych osobowych w latach 2006–2016, uważa jednak, że nie należy zrównywać sytuacji udostępniania danych o akcjonariacie w takiej formie, jak to ma miejsce dotychczas – czyli w praktyce po pojechaniu przez akcjonariusza do spółki i otrzymaniu wglądu lub wydruku listy rekordów – z tym, co jest szykowane.
- zauważa mec. Lewiński.
Pomysły na poprawę
Eksperci zastanawiają się, jak rozwiązać kłopot. Senat przecież mógłby zaproponować poprawkę, a Sejm ją przyjąć.
Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych w swej opinii do projektu, przedłożonej w toku konsultacji, proponowało wprowadzenie dwóch korekt. Po pierwsze, prawo do identyfikacji akcjonariuszy powinno przysługiwać tylko spółkom, a nie osobom fizycznym. Wtedy wykluczy się ryzyko, że ktoś nabywa walory po to, by wejść w posiadanie wrażliwych danych o akcjonariacie. Po drugie, uprawnienie uzyskania informacji należy ograniczyć do możliwości identyfikacji jedynie tych akcjonariuszy, których udział w liczbie głosów w spółce wynosi co najmniej 0,5 proc. Skoro bowiem celem ustawy jest przeciwdziałanie przestępczości gospodarczej, do czego przyczynić ma się ograniczenie anonimowości akcjonariatu, wystarczy ograniczyć anonimowość tych osób, które mają przyzwoity pakiet walorów.
Zdaniem Andrzeja Lewińskiego jednak nie należy ograniczać praw drobnych akcjonariuszy.
- wskazuje. Prawnik sugeruje, by po prostu wykreślić informacje o miejscu zamieszkania z rejestru. Nie służą one przecież identyfikacji akcjonariusza. A jeśli ich rolą jest to, by spółka mogła się bez problemu z posiadaczem walorów skontaktować, to można przecież przyjąć model, w którym co prawda dane adresowe akcjonariuszy spółka będzie miała, ale nie będą one ujawniane w rejestrze.
Resort sprawiedliwości jednak potrzeby korygowania ustawy nie widzi. Jan Kanthak, szef gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości, mówi nam, że nieuzasadnione jest twierdzenie, iż wskutek wejścia w życie przepisów dojdzie do naruszenia prywatności akcjonariuszy poprzez ujawnienie w rejestrach ich adresów. Gdyby bowiem tak miało być, już teraz Polska naruszałaby prywatność posiadaczy akcji imiennych, których adresy pozostali akcjonariusze mogą pozyskać. A takiego zarzutu przecież nikt nie stawia.
– doradza Jan Kanthak.