Projekt ustawy o systemie instytucji rozwoju oraz o zmianie niektórych innych ustaw przygotowany został przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. MPiT chce, by przy składkach na PPK nie obowiązywał limit 30-krotności, który działa przy składkach na ZUS. Dziś, gdy wynagrodzenie pracownika w ciągu roku przekroczy łączną wartość 30 średnich pensji, płatnicy przestają odprowadzać składki na ubezpieczenia społeczne.
Według autorów projektu zniesienie limitu w przypadku składek na dobrowolne plany kapitałowe ułatwi wdrożenie systemu ewidencji i rozliczeń, który ma być prowadzony przez Polski Fundusz Rozwoju. Zdejmie też z pracodawców dodatkowe obowiązki administracyjne i pozwoli uniknąć kosztów związanych z inwestycjami w systemy informatyczne, pomagające w rozliczeniach składek na PPK. Poza tym umożliwi uniknięcie błędów w sytuacji, gdy pracownik uczestnik PPK byłby zatrudniony w kilku firmach. Obowiązywanie limitu w takich przypadkach mogłoby prowadzić do tego, że część wpłat byłaby pobierana nieprawidłowo. Pracownicy też zyskają, bo będą mogli więcej odłożyć na PPK, czyli mieć większe oszczędności na dodatkowe emerytury. Autorzy projektu są zdania, że właśnie z powodu charakteru PPK, które są systemem kapitałowym, limit nie powinien obowiązywać. I zmiana w gruncie rzeczy ma tylko charakter techniczny.
– – mówi wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju Bartosz Marczuk.
Dla przedsiębiorców to jednak dość poważny kłopot, na dodatek zaskakujący. – – mówi Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. A zmiana ta oznacza wyższe koszty pracy. – – zwraca uwagę Marcin Wojewódka z kancelarii Wojewódka i Wspólnicy. Koszt zniesienia limitu z punktu widzenia pracodawców jest szacowany na 400–700 mln zł rocznie. – – uważa Marek Kowalski.
To rozwiązanie budzi wątpliwości jeszcze z jednego powodu. Gdy powstawała koncepcja PPK, jednym z argumentów podnoszonych przez część ekspertów było to, że to system dający duże korzyści dobrze zarabiającym, podczas gdy w najgorszej sytuacji emerytalnej będą osoby o najniższych dochodach. Ze zmiany wprowadzonej ustawą korzyści odniosą najlepiej zarabiający, gdy to do ich wynagrodzeń będą dokładali pracodawcy. Bartosz Marczuk argumentuje jednak, że ta zmiana powoduje, iż składka od wszystkich wynagrodzeń naliczana jest w identyczny sposób. – – mówi DGP.
Projekt trafił do konsultacji międzyresortowych, które mają być prowadzone szybko. Natomiast może dziwić jego zwolnienie z procedury konsultacji publicznych. "Projekt nie ma bezpośredniego wpływu na prawa i obowiązki przedsiębiorców, obywateli lub innych grup, w tym pracobiorców, a jedynie na funkcjonowanie instytucji rozwoju" – tak uzasadnia tę decyzję resort. – – mówi szef OPZZ Jan Guz. Także Marek Kowalski zapowiada, że jego organizacja przedstawi swoje uwagi ministerstwu, bo w jego ocenie zmiana wcale nie jest tylko techniczna.