Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister Ardanowski: Trwa nagonka na polską żywność

23 lutego 2019, 13:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jan Krzysztof Ardanowski
Jan Krzysztof Ardanowski/Agencja Gazeta
Informacje o skażonym mięsie napływające z zagranicy są szczegółowo analizowane. Wyciągamy wnioski, które mają usprawnić system nadzoru - powiedział PAP minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

- powiedział minister. Zauważył, że w podobnych przypadkach, które miały miejsce w Niemczech, czy we Francji nikt nie wzywał do bojkotu tamtejszej żywności.

Zwrócił uwagą, że Czechy zarzucały Polsce zbyt późne podanie do unijnego systemu ostrzegania RASFF informacji o nielegalnym uboju w rzeźni w powiecie Ostrów Mazowiecka. Same jednak o wykryciu salmonelii w wołowinie z Polski najpierw poinformowały na konferencji prasowej, a dopiero potem zgłosiły to do systemu ostrzegania.

Słowenia także poinformowała o znalezieniu salmonelli w wołowinie z Polski. Minister tłumaczył, że bakteria ta nie występuje w mięsie wołowym tylko raczej w mięsie drobiowym i w wieprzowinie. Mówił, że wołowina może najwyżej zostać zanieczyszczenie tą bakterią w procesie przetwarzania czy transporcie, gdy nie są zachowane wymagania higieniczne.

- zaznaczył Ardanowski.

Jak mówił, W Polsce jest kilkadziesiąt prywatnych laboratoriów i 16 zakładów higieny weterynaryjnej, które mięso badają w imieniu państwa. Właściciele najczęściej wybierają prywatne laboratoria i "mamy wątpliwości co do rzetelności tych badań". Dlatego Główny Lekarz Weterynarii, podjął decyzję o skontrolowaniu tych laboratoriów i upewnieniu się, że stosowane tam procedury i badania są prawidłowe i rzeczywiście obiektywne. - zapowiedział szef resortu rolnictwa dodając, że także w zakresie badań laboratoryjnych, odpowiedzialność może przejąć na siebie państwo.

"Każdy kraj ma prawo chronić swój rynek, i to, że w Czechach czy na Słowacji są sprawdzane wszystkie partie towaru, to nie jest nic dziwnego". Ocenił, że "jest to element prewencji dla polskich firm, nauczka, że wszystko co wysyłamy, musi być poddawane pełnej kontroli".

Biorąc pod uwagę wielkość obrotów żywnością z Polski, trudno zapewnić, że w tak dużej masie nie znają się przypadki zanieczyszczenia czy uszkodzenia wynikającego z transportu czy przeładunku. Zaznaczył, że za takie przypadki nie odpowiada producent. Jego zdaniem, trzeba dokładnie sprawdzić na jakim etapie polska wołowina była skażona salmonellą, porównać badania laboratoryjne lub dokonać konfrontacji.

- podkreślił szef resortu rolnictwa. Dodał, że niezależnie od unijnych konkluzji, ministerstwo zrobi wszystko, by poprawić wizerunek polskiej żywności.

Jak mówił, "polscy rolnicy i przetwórcy żądają by wprowadzić równie skrupulatne kontrole żywności przyjeżdżającej do Polski. Rozpoczęliśmy kontrole mięsa ze Słowacji i z Czech, będziemy sprawdzali, czy wszystkie niezbędne dokumenty są poprawne i czy nie ma jakiś problemów z tym mięsem". Zapewnił jednak, że nie można tych kontroli traktować jako działalności odwetowej.

Zauważył, że Polska jest dużym producentem żywności, a Czesi, choć chętnie krytykują polskie produkty, to jednocześnie chętnie ją kupują. Dane wskazują, że jest to jeden z największych rynków zbytu dla polskiej żywności. - powiedział Ardanowski.

Minister zapytany o raport unijnych inspektorów, poinformował, że jest on obecnie tłumaczony i analizowany, ale nie ma w nim nic więcej niż to, co było w notatce przekazanej przez unijnych ekspertów po zakończeniu przez nich wizyty w Polsce. Audyt unijnych kontrolerów odbył się na początku lutego w związku z ujawnieniem nielegalnego uboju bydła. Mięso z tej rzeźni trafiło do kilkunastu krajów UE.

W zaleceniach KE znalazły się kwestie dotyczące m.in. identyfikacji i rejestracji zwierząt. Komisja zwraca uwagę, że zakłady ubojowe "dość niefrasobliwie" podchodzą do systemu przekazywania informacji Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do systemu identyfikacji i rejestracji zwierząt. Taka informacja powinna być przekazana bezpośrednio po uboju, jak również rolnik powinien zgłosić wywóz zwierzęcia z gospodarstwa.

Podkreślił, że chodzi także o współpracę z policją, o ściganie nielegalnych procederów, o skuteczne karanie. Dodał, że takie działania mają prowadzić do uszczelnienie systemu nadzoru.

Ponadto - jak zaznaczył - trzeba wprowadzić zmiany strukturalne w nadzorze. Takie rozwiązania znajdą się w projekcie nowelizacji ustawy weterynaryjnej. Uważa on, że trzeba zamienić lekarzy prywatnej praktyki, którzy mają wyznaczenia do badania mięsa w zakładach przetwórczych i w ubojniach na lekarzy państwowych. Podkreślił jednak, że nie oznacza to likwidacji wszystkich "wyznaczeń" lekarzy weterynarii. Ponadto w większym stopniu trzeba wykorzystać techników weterynarii np. do badania pasz. Ustawa trafi do prac rządowych "w najbliższym czasie". - poinformował Ardanowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj