Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskiej gospodarce grozi przegrzanie? Niektórzy już zaczynają straszyć, że jest za dobrze

18 lutego 2018, 21:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kapitalizm bogactwo gospodarka
Kapitalizm bogactwo gospodarka/Shutterstock
Kondycja naszej gospodarki jest dobra. Ale niektórzy mówią już, że grozi nam przegrzanie. Czy to w ogóle możliwe? I czy grozi Polsce?

Ledwo przyzwyczailiśmy się do dobrych informacji o stanie gospodarki, a niektórzy już zaczynają straszyć, że jest za dobrze. Do dyskusji publicznej wraca dawno niesłyszany i złowrogi termin: przegrzanie.

Zetknęli się z nim w tym miesiącu m.in. ci, którzy otrzymują ekonomiczne informacje z Citi Handlowego. „Gospodarka może być na najlepszej drodze do przegrzania – czytamy w opracowaniu. – Wskazuje na to mieszanka szybkiego wzrostu popytu krajowego, barier podażowych, ożywienia w strefie euro oraz akomodacyjnej polityki gospodarczej. Nie dostrzegamy sygnałów, które zapowiadałyby zacieśnienie fiskalne lub monetarne w horyzoncie najbliższych dwunastu miesięcy”. Innymi słowy, dobrze jest nie tylko w Polsce, ale też u naszych partnerów z Europy, co oczywiście nam pomaga. Co więcej, nic nie wskazuje, żeby ten stan miały zaburzyć nagłe zmiany w polityce Narodowego Banku Polskiego czy rządu (pod postacią zacieśniania pasa).

– I co z tego? Jak gospodarka może się przegrzać, skoro dopiero teraz zaczęła kręcić się na dobre? – mógłby ktoś przytomnie zapytać. Takie postawienie sprawy wydaje się uzasadnione, bo brak gwałtownej recesji na przestrzeni ostatnich trzech dekad wytworzył w nas wrażenie, że będzie się ona rozwijać bez przerwy, aż zbliżymy się do poziomu Zachodu. W rzeczywistości jednak gospodarka rozwija się w sposób cykliczny, gdzie po okresach wzrostu następują okresy spowolnienia. Te ostatnie najczęściej biorą się stąd, że gospodarka się przegrzała.

Piekarz nie ma chleba

Teoria ekonomii mówi tak: przegrzanie gospodarki to stan, w którym popyt globalny – czyli zapotrzebowanie na towary i usługi wszystkich podmiotów w gospodarce, zarówno gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw – rośnie szybciej niż wartość produkcji. Innymi słowy: ludzie i firmy chcą kupować więcej, niż jest w stanie zaoferować gospodarka. A ponieważ nastroje są dobre, nikt nie będzie odkładał decyzji o zakupach na później – jak by miało to miejsce przy słabej koniunkturze.

– tłumaczy dr hab. Piotr Maszczyk ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj