Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska w ogonie UE. Biznes nie pali się do wydawania pieniędzy

28 listopada 2017, 08:43
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Spotkanie biznesowe
Spotkanie biznesowe/Shutterstock
Stopa inwestycji w Polsce jest jedną z najniższych w UE i przez najbliższe dwa lata niewiele się w tej kwestii zmieni. Naszą bolączką są nakłady sektora prywatnego.

Na razie inwestycyjne zaległości zaczynają odrabiać samorządowcy. W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku zwiększyli nakłady o jedną trzecią, a w samym trzecim kwartale – aż o 45 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Nieco poprawiają się też wydatki inwestycyjne finansowane z budżetu państwa. Chociaż wciąż wykonanie planu rocznego jest mniejsze niż w ubiegłych latach, to w okresie styczeń–wrzesień nakłady są nominalnie o 8 proc. wyższe rok do roku, a w trzecim kwartale zwiększyły się o więcej niż jedną piątą.

Już tradycyjnie wielkiego wydawania można się spodziewać w ostatnich miesiącach roku. Nie zmienia to tego, że o solidnym odbiciu inwestycji w tym roku nie ma mowy, bo piętą achillesową gospodarki wciąż pozostaje zachowanie sektora prywatnego. Dlatego w relacji do PKB nasze inwestycje w 2016 r. spadły do 18,1 proc. – najniższego poziomu od przeszło dwóch dekad. W tym roku będzie jeszcze gorzej. Z obliczeń DGP – na podstawie jesiennych prognoz Komisji Europejskiej – wynika, że udział nakładów na środki trwałe w naszym PKB w 2017 r. obniży się do 17,9 proc. Usytuuje nas to w ogonie Unii. Gorsze wskaźniki będzie miało tylko pięć krajów: Grecja, Portugalia, Wielka Brytania, Włochy i Luksemburg.

Przyszły rok powinien nieco poprawić oblicze inwestycji w Polsce – z przewidywań KE wynika, że odbiją do 18,6 proc. PKB. Wciąż jednak w unijnym zestawieniu będziemy lepsi tylko od sześciu gospodarek, a uda nam się wyprzedzić tylko Bułgarię.

To, że biznes wstrzemięźliwie podchodzi do inwestycji, widać wyraźnie po podmiotach dużych, których nakłady na środki trwałe w ciągu trzech kwartałów tego roku realnie spadły o 1 proc. –– zwraca uwagę Piotr Kalisz, główny ekonomista Banku Handlowego. Jego zdaniem trudno ocenić, jak wygląda inwestycyjna aktywność małych firm. Więcej światła na sytuację rzucą czwartkowe dane GUS. Optymiści przewidują, że inwestycje w całej gospodarce urosły o ok. 5 proc. rok do roku w trzecim kwartale, po dwóch wcześniejszych kwartałach stagnacji. Pesymiści wskazują, że odbicie będzie tylko symboliczne i nie przekroczy 3 proc.

Dowody na to, że aktywność inwestycyjna rośnie, zdaniem ekonomistów Banku Millennium można znaleźć w sektorze budowlanym. Tam produkcja w październiku zwiększyła się o jedną piątą. Najlepsze statystyki pokazują zaś firmy wyspecjalizowane we wznoszeniu obiektów inżynierii lądowej i wodnej (wzrost o 24,6 proc. rok do roku). To zaś powinno odzwierciedlać ożywienie w inwestycjach infrastrukturalnych, które są współfinansowane ze środków unijnych.

Lepiej wyglądają inwestycje u beneficjentów unijnego budżetu w regionie. Prymusem są Czechy, w których nakłady na środki trwałe stanowią ponad 25 proc. PKB i są drugie pod tym względem w całej "28". Lepiej wyglądają także Słowacy z inwestycjami, które w tym roku mają sięgnąć 20,6 proc. PKB, i Węgrzy z 21,2 proc. PKB. Skąd zatem tak słabe wyniki w Polsce na tle UE?

– mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Podkreśla, że o ile te pierwsze będą w kolejnych kwartałach rosły coraz szybciej, o tyle powodem do zmartwień wciąż są nakłady prywatnego biznesu. Powinno je wzmagać rekordowo wysokie wykorzystanie mocy wytwórczych – najwyższe od 2008 r. Ponadto pojawiają się nowe i nieznane do tej pory bariery dla działalności. Jedną z nich jest problem z pracownikami o odpowiednich kwalifikacjach.

– podkreśla Borowski. Jego zdaniem także wysoki popyt krajowy, szczególnie konsumpcja prywatna, nie wymuszają na firmach zwiększania konkurencyjności czy wychodzenia z produktami na rynki zagraniczne.

Firmom może także doskwierać niepewność prawno-fiskalna. Z jednej strony pojawia się rynkowa presja płacowa, która zwiększa koszty pracy, a z drugiej działania rządu, jak zniesienie limitu składek na ZUS. – – uważa ekonomista Credit Agricole.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj