Dziennik Gazeta Prawana logo

Zakaz handlu to hipokryzja. Świat nie zatrzymuje się siódmego dnia

14 maja 2017, 16:48
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Zakupy w sklepie
Zakupy w sklepie/Shutterstock
Planowany zakaz handlu w niedziele ma zagwarantować odpoczynek zatrudnionym. Paradoksalnie tylko uwidocznił to, że coraz więcej osób będzie w ten dzień pracować. psav linki wyróżnione

Kwiaciarnie i zakłady pogrzebowe, porty oraz szpitale, kioski i stacje paliw, piekarnie oraz sklepy z upominkami - to tylko przykładowe placówki, które będą wyłączone z projektowanego zakazu handlu w niedziele. Teoretycznie miał on objąć jak największą grupę obiektów, aby żaden przedsiębiorca z branży nie poczuł się gorzej potraktowany i możliwie jak najszersza grupa pracowników miała zyskać prawo do niedzielnego odpoczynku, najstarszego pracowniczego przywileju. I jedynego gwarantowanego zarówno przez prawo pracy, jak i boskie.

Początkowo wydawało się, że cel może być osiągnięty. Dyskusja nad projektem ustawy skupiła się na kwestiach światopoglądowych - obrońcy pracowników podkreślali, że kasjerka lub sprzedawca też mają prawo do uczestniczenia w obrzędach religijnych i spędzenia niedzieli z rodziną, a pracodawcy powoływali się na swobodę działalności gospodarczej.

Ale od początku było jasne, że nie da się na niedziele zamknąć wszystkich obiektów handlowych. Już w pierwszej wersji obywatelskiego projektu w tej sprawie znalazły się wyjątki - stacje paliw, bo przecież Polak w niedzielę jeździ samochodem, kwiaciarnie i sklepy z pamiątkami lub upominkami - bo obchodzi w tym dniu imieniny lub udaje się na groby bliskich, apteki - bo choruje w dzień święty tak samo jak w pozostałe, piekarnie i cukiernie - bo właśnie w niedzielę najchętniej pójdzie z rodziną na kawę lub coś słodkiego.

W miarę upływu czasu i postępów prac legislacyjnych lista zaczęła pęcznieć. Dziś zawiera już ponad 30 pozycji. Okazało się, że otwarte muszą być też porty, bo statki pływają również w niedziele i jeśli Gdańsk lub Gdynia ich nie przyjmie, to następnym razem popłyną do Hamburga. Z podobnych względów problematyczne okazało się ograniczanie handlu internetowego - klient, jeśli bardzo będzie chciał, to kupi w niedziele interesujący go towar przez zagraniczny portal.

Pracodawcy szybko wyczuli okazję i przedstawiciele kolejnych typów placówek walczą dziś o to, by znaleźć się na liście wyjątków. Stacje paliw poszły za ciosem i chcą, aby każdy tego typu obiekt mógł być otwarty w niedzielę (a nie tylko te z mniejszą powierzchnią handlową; największy dystrybutor paliw na rynku wystosował nawet pismo w tej sprawie do rządu, podkreślając, że w przeciwnym razie większość stacji będzie w niedziele nieczynna).

W kolejce są też m.in. centra handlowe, które twierdzą, że powinny być wyłączone z zakazu, bo one prowadzą nie tylko działalność handlową, ale też usługową i rozrywkową. A przecież handel to tylko jeden z rodzajów aktywności lub usług, które są możliwe i dostępne w niedziele - w ten dzień funkcjonują też m.in. restauracje, kina, muzea, szpitale, uczelnie wyższe, niektóre firmy, nawet urzędy. Jednocześnie to tylko praca oficjalnie wykazywana - nieformalnie w ten dzień często pracuje jeszcze więcej osób, w tym np. wolni strzelcy, właściciele firm, zatrudnieni w korporacjach, którzy często zabierają prace na weekend do domu. Dodatkowo zmienia się też forma odpoczynku - coraz więcej osób chce go spędzać aktywnie, a to oznacza, że ktoś musi im taką możliwość stworzyć i udostępnić swoje usługi.

Świat nigdy nie stawał w niedzielę, a jedynie spowalniał. Okazuje się, że w dobie globalnej konkurencji, nowoczesnych technologii i coraz częstszej pracy zdalnej to spowolnienie jest coraz mniej dostrzegalne.

Pracuj, kto może

Z danych Eurofound (European Foundation for the Improvement of Living and Working Conditions) wynika, że w każdą niedzielę miesiąca pracuje obecnie ok. 6 proc. Polaków, 10 proc. – w co najmniej trzy niedziele w miesiącu, 20 proc. - w co najmniej dwie niedziele, a 29 proc. - raz w miesiącu. Pod tym względem mieścimy się w środku unijnej stawki. Rekordzistami są Szwedzi - co najmniej jedną niedzielę miesięcznie przepracowuje blisko połowa mieszkańców tego kraju (47 proc.; 30 proc. wykonuje obowiązki w co najmniej trzy takie dni). Tylko nieznacznie ustępują im Duńczycy (45 proc.), Estończycy i Finowie (po 42 proc.) i Brytyjczycy (39 proc.). Średnio co najmniej jedną niedzielę miesięcznie przepracowuje 30 proc. obywateli UE. Jakie są źródła tej znaczącej aktywności?

W przypadku Polski częściowej odpowiedzi na to pytanie można szukać w przepisach. Teoretycznie zakaz wykonywania pracy w niedziele ma solidne podstawy. Kodeks pracy wprost przewiduje, że są one dniami wolnymi, a wykonywanie obowiązków jest wówczas możliwe tylko na zasadzie wyjątków. W tym kontekście nie można zapominać o dwóch kwestiach. Po pierwsze, w Polsce ok. 1,3 mln osób jest zatrudnionych wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych (a nie o pracę), a kolejne 1,1 mln to samozatrudnieni. Ich kodeks pracy nie dotyczy, więc mogą oni w świetle prawa wykonywać swoje usługi również w niedziele. I zapewne niejednokrotnie nawet chcą, jeśli wiąże się z tym dodatkowy, wyższy niż zazwyczaj zarobek.

Po drugie, sama lista wyłączeń przewidziana dla pracowników jest bardzo szeroka (w kodeksie pracy jest ich 18). Dopuszczalna jest praca w niedziele np. w razie konieczności prowadzenia akcji ratowniczej w celu ochrony życia lub zdrowia ludzkiego albo usunięcia awarii, przy pilnowaniu mienia i osób, w rolnictwie i hodowli, transporcie i komunikacji, w placówkach ochrony zdrowia. Konieczność świadczenia tego typu obowiązków jest jak najbardziej zrozumiała - każdy przyszły lekarz, pielęgniarka, kierowca, pilot, strażak, policjant musi liczyć się z tym, że będzie wykonywał swoje obowiązki także wtedy. Przepisy dopuszczają też jednak pracę w niedziele z powodów ekonomicznych lub wynikających z organizacji pracy. Wystarczającym uzasadnieniem może być np. to, że firma wprowadziła pracę w trybie zmianowym lub produkcja odbywa się w ruchu ciągłym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj