Sygnałem zmiany są billboardy w oknach wystawowych placówek należących do sieci Piotr i Paweł. Sklepy reklamują się jako supermarkety, do tego tańsze, niż myśli konsument. – – komentuje działania Ewa Aleszczyk-Kalinowska, dyrektor marketingu i komunikacji w Piotrze i Pawle.
Obecnie pod logo powstałej ponad 23 lata temu spółki funkcjonuje 135 sklepów, z których 57 powstało w ostatnich pięciu latach. Najdynamiczniejszy wzrost przypada na ostatnie dwa lata. W zeszłym roku bowiem sieć uruchomiła 19 nowych sklepów, a w 2014 r. – 17. –– wymienia Ewa Aleszczyk-Kalinowska.
Zdaniem ekspertów rozwój sieci różni Piotra i Pawła od konkurentów, którzy – jak Alma – mają kłopoty albo – jak Bomi – całkiem wypadli z rynku. Podstawowa różnica jest taka, że Piotr i Paweł lepiej wybiera lokalizacje dla swoich sklepów: już od lat inwestuje w sklepy usytuowane na osiedlach mieszkaniowych.
– komentuje Bartosz Bolecki z firmy badawczej PMR.
Druga różnica: Piotr i Paweł konsekwentnie rozwija asortyment tańszych produktów, stając się w ten sposób sklepem dostępnym dla każdego. Analitycy podkreślają, że taką strategię obrały też Alma czy wcześniej Bomi. W przypadku Almy objawiało się to wprowadzeniem na półki produktów pod jej własną marką Food & Joy. – twierdzi Bartosz Bolecki.
I dodaje, że problemy sieci delikatesowych zaczęły się w momencie, gdy Biedronka i Lidl postanowiły uzupełnić ofertę o produkty markowe. Do tego towary z wyższej półki zaproponowały w ramach tygodniowych promocji. – Biedronka, która jeszcze w 2009 r. informowała, że 58 proc. jej asortymentu stanowią towary pod marką własną, dziś mówi, że jest to 44 proc. – komentuje Bartosz Bolecki.
Wyniki finansowe mogą jednak wskazywać na to, że konkurencja na polskim rynku handlowym daje się coraz bardziej sieci we znaki. – Przychody netto spółki Piotr i Paweł Detal, czyli odpowiedzialnej za sklepy spożywcze pod tą marką, wyniosły za I półrocze br. 514 mln zł, były o 4,59 proc. niższe niż przed rokiem. Zysk netto spadł o 31 proc., do 5,6 mln zł – wynika z raportu Bisnode Polska, wywiadowni gospodarczej. W ubiegłym roku przychody netto wyniosły ponad miliard złotych, wobec 595 mln zł rok wcześniej. Zysk netto natomiast zwiększył się w tym czasie do 16,3 mln zł, z 4,7 mln zł w 2014 r.
Ewa Aleszczyk-Kalinowska zauważa jednak, że to nie są kompletne dane. Spółka Piotr i Paweł Detal jest odpowiedzialna jedynie za sklepy własne sieci. Tymczasem te stanowią połowę biznesu. Pozostała część to placówki działające na zasadzie franczyzy, których dane są ujęte w kilkudziesięciu różnych spółkach. – – dodaje przedstawicielka firmy.
Zapowiada, że sieć ma nowe pomysły na przyciągnięcie klientów. Mowa m.in. o udogodnieniach technologicznych, jak self-scanning, który pozwoli szybciej płacić za zakupy, a w placówkach pojawi się już na przełomie 2016/2017 r., czy nowa witryna e-sklepu. Obecnie internet odpowiada za 3 proc. obrotów sieci.
Czy odchodzenie dotychczasowych graczy od formatu delikatesów oznacza, że na rynku zdominowanym przez Biedronkę i Lidla nie ma już miejsca na tego typu sklepy? Zdaniem ekspertów jest, ale będą one rozwijane na innej zasadzie. Będzie to część większego biznesu, jak ma to miejsce w przypadku Polskiej Grupy Supermarketów zrzeszającej 550 sklepów, z których tylko dwa to delikatesy. O tym, że ten format ma potencjał, jest też przekonany Carrefour, który w tym roku otworzył dwa pierwsze sklepy typu delikatesy. – – usłyszeliśmy w biurze prasowym Carrefour Polska.