W Polsce jest ponad 300 koncesjonowanych sprzedawców energii, ale zarządca linii kolejowych i przewoźnicy prąd kupują najczęściej od PKP Energetyki, bo ta broni pozycji monopolisty. Efekt – w 2013 r. ceny biletów na pociągi znów wzrosną o ok. 10 proc. Obok rosnących stawek za dostęp do torów, drożejący prąd to najczęstszy powód biletowych podwyżek. Tak tłumaczą się Przewozy Regionalne i Warszawska Kolej Dojazdowa, które od nowego roku windują ceny.

Reklama

Rzut oka na dane Towarowej Giełdy Energii, na której handluje się energią, pokazuje jednak, że ceny nie rosną, ale spadają. Od stycznia do grudnia 2012 r. dostawy energii na 2013 r. potaniały z blisko 214 zł za 1 MWh do poniżej 169 zł. Takiego zjazdu cen wywołanego spadkiem zapotrzebowania na energię polska giełda jeszcze nie widziała. Z załamania rynku korzystają tysiące firm, które mają prawo zmieniać sprzedawcę energii. DGP pisał, że taka wolta może przynieść od kilku do nawet 30 proc. niższych rachunków. Nie na kolei. Tam bowiem trudno zmienić dostawcę prądu.

Taka zmiana to czysta teoria. Tylko PKP Energetyka dysponuje infrastrukturą potrzebną do dostarczania energii. Odpowiada za utrzymanie sieci trakcyjnej – mówi Michał Stilger z Przewozów Regionalnych. PKP Energetyka jest właścicielem niemal wszystkich podstacji średniego napięcia, którym zasilane są silniki trakcyjne pociągów. Ma więc możliwość limitowania dostępu do „swoich” podstacji zewnętrznym sprzedawcom energii elektrycznej – mówi Rafał Milczarski, prezes Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych.

Zdaniem eksperta Adriana Furgalskiego rynek energii na kolei tkwi w poprzedniej epoce. Niby ten sam prąd, ale mniej konkurencyjny – drwi analityk. PKP Energetyka jest pod ochroną. Przewoźnicy z Grupy PKP po cichu narzekają na stawki, ale zmiana sprzedawcy byłaby bardzo źle odebrana przez centralę - dodaje. Jego zdaniem przewoźnicy spoza grupy są zniechęcani do zmiany tak skutecznie, że nawet konkurencyjni sprzedawcy omijają kolej szerokim łukiem.

Tę opinię potwierdza szef jednej z takich spółek. Staramy się podbierać klientów spoza kolei, bo tamci są nie do ruszenia – mówi członek zarządu firmy energetycznej. Nie blokujemy konkurencji. Staramy się oferować jak najlepszą cenę – twierdzi Paweł Majka z PKP Energetyki. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdzał ostatnio, czy PKP Energetyka nie utrudniała klientom zmiany sprzedawcy energii elektrycznej, ale skończyło się bez jakichkolwiek zarzutów.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że na przyszły rok planowana jest prywatyzacja PKP Energetyki. Wpuszczenie konkurencji na tory mogłoby obniżyć wpływy ze sprzedaży spółki, które mają zasilić inne firmy z grupy PKP.