Z rządowym błogosławieństwem i finansowym wsparciem spółki Inwestycje Polskie powstanie drugi w kraju zakład petrochemiczny, podobny do działającego w Płocku i należącego do PKN Orlen. Oba mają ze sobą nie konkurować.
Prace koncepcyjne nad projektem już trwają. Inwestycją ma się zająć nowy potentat na polskim rynku chemii – powstały w wyniku fuzji Azotów Tarnów (AT) z Zakładami Azotowymi Puławy (ZAP), których formalne połączenie nastąpi prawdopodobnie w styczniu. Na razie trwają negocjacje między AT i ZAP. – zaznacza Mikołaj Budzanowski, minister skarbu.
Gdańska petrochemia ma być pierwszym dużym projektem, jaki realizować będzie nowy chemiczny koncern. Jak wyjaśnia Jerzy Marciniak, prezes AT, w Polsce – żeby tzw. wielka chemia mogła się rozwijać – potrzeba produktów petrochemicznych i gazu. – tłumaczy.
Prezes Azotów twierdzi, że te petrochemikalia, których brakuje, można zacząć produkować w innym miejscu. – mówi Marciniak.
Partnerem Tarnowa będzie Lotos. Gdańska spółka od kilku lat analizuje możliwość zaangażowania się w segment petrochemiczny. Dotąd jednak nie było wystarczających argumentów za taką inwestycją. W ostatnich tygodniach koncern zmienił zdanie, głównie za sprawą silnego poparcia dla tego przedsięwzięcia ze strony resortu skarbu i obietnicy finansowania z funduszy programu Inwestycje Polskie. – przekonują w Lotosie. Jak wyjaśnia nam przedstawiciel spółki, stroną wiodącą w tym projekcie jest jednak Tarnów i trudno oczekiwać, by Lotos był partnerem finansowym. Wkładem rafinerii będzie zaś wielohektarowy, uzbrojony plac, zlokalizowany tuż przy uruchomionych niedawno instalacjach Programu 10+. Jak tłumaczy Mikołaj Budzanowski, ta lokalizacja pod przyszłą fabrykę ma wiele zalet. – wylicza.
Według ministra przemysł chemiczny w Polsce musi postawić sobie pytanie: w jaki sposób najlepiej wykorzystać te atuty pod kątem nowej inwestycji. – dodaje.
Na razie koncerny nie sprecyzowały, co będzie produkowane w gdańskiej petrochemii. Według informacji DGP na pewno nie grafen, jak spekulowano. – zdradza nam osoba związana z tą inwestycją. W Gdańsku mogą powstać więc linie produkujące kaprolaktam, poliamid czy polioxymetylen.
Eksperci twierdzą, że koncepcja jest słuszna, bo rynek tworzyw jest bardzo perspektywiczny; znacznie w ten segment inwestują zwłaszcza Chińczycy.