Dziennik Gazeta Prawana logo

Rossmann chce obniżyć ceny. Skorzystają Polacy

Kobieta wykonująca makijaż
Kobieta wykonująca makijaż/Shutterstock
Po upadku koncernu Schlecker jeden z jego głównych konkurentów, sieć Rossmann, zamierza obniżyć ceny.

Było ich trzech. Dm, Schlecker i Rossmann przez lata dzielili między siebie intratny i stale rosnący niemiecki (i po częsci również wschodnioeuropejski) rynek drogeryjny. Każdy wręcz bałwochwalczo wierzył w swoją unikalną biznesową strategię. W końcu jeden z gigantów nie wytrzymał konkurencji i ogłosił bankructwo. A walka pozostałych dwóch o schedę po nim to znakomita lekcja kapitalizmu w praktyce.

Przez większą część mijającego roku temat bankructwa Schleckera nie schodził z ust wszystkich Niemców. Niecodziennie zdarza się przecież, że firma osiągająca roczne obroty rzędu 6,5 mld euro i zatrudniająca 36 tys. ludzi w ciągu zaledwie kilku miesięcy zupełnie wypada z gry. Upadkowi Schleckera towarzyszyły za Odrą mieszane uczucia. Z jednej strony założyciel koncernu – ponury miliarder Anton Schlecker, nigdy nie cieszył się najlepszą opinią. Uchodził za uosobienie biznesmena chciwego i nastawionego na zysk za wszelką cenę. Warunki pracy w Schleckerze były najgorsze, a sprzedawców było zdecydowanie za mało. Sklepy szły po linii najmniejszego oporu, jeśli chodzi o wystrój i atmosferę.

Z drugiej strony jednak model biznesowy koncernu z Ehingen w Badenii-Wirtembergii miał dwa podstawowe atuty. Schlecker stawiał na ilość. W Niemczech był na każdym rogu, nawet w najbardziej prowincjonalnym miasteczku. W sumie 5 tys. sklepów w całym kraju. Niemal do końca trwała też jego potężna międzynarodowa ekspansja. W 2008 r. Schlecker ogłosił, że z 14 tys. filii (w tym ok. 200 w Polsce, głównie w małych miasteczkach na południu kraju) jest największą siecią drogeryjną na kontynencie.

Drugi niepodważalny atut – oferował faktycznie najtańsze produkty. Dzięki temu aż do końca kontrolował prawie 40 proc. niemieckiego rynku drogeryjnego.

Ta strategia okazała się jednak zgubna. Ciągła ekspansja pod względem liczby sklepów nie przekładała się na zyski. W marcu 68-letni Anton Schlecker ogłosił, że jest niewypłacalny. Nie powiodła się też próba restrukturyzacji firmy przez syndyka. W lipcu koncern zamknął wszystkie filie w Niemczech, pod młotek poszły też zagraniczne interesy. Polskie drogerie Schleckera kupiła Hygienika, spółka giełdowa z Lublińca. Zamierza przemianować je na nową markę – Dayli.

Kłopotom dotychczasowego lidera rynku z nieukrywaną radością przyglądali się jego najwięksi konkurenci: Drogerie Markt (posługująca się skrótem dm) i doskonale znany w Polsce Rossmann. - - chwalił się pod koniec ubiegłego tygodnia Erich Harsch, szef dm. Podobne wzrosty wykaże zapewne również Rossmann (w zeszłym roku miał 5,1 mld euro obrotu).

Do tej pory obie firmy wojowały głównie ze Schleckerem i nie mogły przebić go pod względem rozmachu. Obie sieci mają w sumie w całej Europie mniej sklepów niż Schlecker miał w samych Niemczech. Stawiały więc na jakość. Celował w tym zwłaszcza dm, który od lat zwycięża we wszystkich rankingach konsumenckich. Podobnie ma być w przyszłości. Dm zapowiedział właśnie, że wzorem Apple’a w trosce o środowisko zamierza niemal zupełnie zrezygnować z drukowania papierowych paragonów. Kwit kasowy będzie wysyłany do klienta drogą elektroniczną, a stali klienci w ogóle będą mogli kupować bezgotówkowo przy użyciu e-bonów.

Z kolei Rossmann ulokuje się pewnie w połowie drogi między Scheckerem a dm. O uboższych klientów owdowiałych po upadku wielkiego konkurenta zamierza zawalczyć poprzez obniżanie cen. Do prasy już wyciekł list ultimatum wysłany przez centrale Rossmanna do wszystkich dostawców, że teraz wszystko będzie kupował od nich o... 10 proc. taniej. Innym atutem Rossmanna są świetnie rozwijające się interesy w Europie Środkowo-Wschodniej. Zwłaszcza w Polsce, gdzie „czerwoni” byli pierwszym dużym zachodnim graczem i nigdy nie dali się wysadzić z siodła. Firma z Dolnej Saksonii ma dziś w naszym kraju 618 sklepów. Czyli w sumie tylko trochę mniej niż w Czechach, Austrii i na Węgrzech razem wziętych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRossmann chce obniżyć ceny. Skorzystają Polacy »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj