Dziennik Gazeta Prawana logo

Bruksela obala polski mit. Biednych wcale nie przybywa!

20 marca 2012, 08:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bogata kobieta i biedny mężczyzna
Bogata kobieta i biedny mężczyzna/Shutterstock
Bogacze coraz zamożniejsi, a ubodzy coraz biedniejsi? To powszechnie panujące w Polsce przekonanie. To nieprawda - twierdzi Eurostat, który obala w ten sposób jeden z największych polskich mitów.

Z analiz europejskiego urzędu statystycznego wynika, że rozpiętości w dochodach Polaków systematycznie maleją. Obecnie tzw. współczynnik Giniego, który jest podstawowym miernikiem rozpiętości płac w społeczeństwie, wynosi u nas 31,1 proc. (gdzie 0 proc. oznacza całkowity brak rozwarstwienia dochodowego, czyli wszyscy dostają po równo) i z roku na rok zbliża się do średniej unijnej wynoszącej 30,4 proc. Dla porównania, na początku naszej transformacji gospodarczej przekraczał on 35 proc.

– Malejący wskaźnik Giniego świadczy o coraz lepszej redystrybucji dochodów w Polsce – tłumaczy Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”. Wyjaśnia, że wprawdzie nasi przedsiębiorcy i menedżerowie zarabiają coraz więcej, ale płacą też coraz wyższe podatki, które trafiają do mniej zamożnych w postaci różnego rodzaju dodatków socjalnych i ulg.

Drugą przyczyną malejących rozpiętości dochodowych Polaków jest szybki wzrost najniższych wynagrodzeń. Od stycznia 2012 r. płaca minimalna wynosi 1500 zł brutto, podczas gdy w 2011 było to 1386 zł. W ciągu ostatnich dwóch lat minimalne pensum wzrosło o ponad 35 proc., podczas gdy przeciętne realne wynagrodzenie w gospodarce narodowej zwiększyło się tylko o 18 proc.

O tym, że jest lepiej, świadczą też dane GUS. Wynika z nich, że od 2009 r. liczba gospodarstw domowych, które nie mogą pozwolić sobie na zaspokojenie bieżących potrzeb, spadła z 28 do 26 procent. Jednocześnie rośnie liczba ubogich osób utrzymujących się z zasiłków, świadczeń rentowych i pielęgnacyjnych. W 2011 roku wskaźnik pobierających je gospodarstw wynosił 36,4 proc., podczas gdy w 2009 r. było to 28,5 proc.

Według Roberta J. Barro, amerykańskiego ekonomisty i kandydata do Nagrody Nobla, duże rozpiętości płac charakterystyczne są przede wszystkim dla krajów szybko rozwijających się, które nie osiągnęły jeszcze tzw. punktu startu do przyspieszonego wzrostu.

Podobne zjawisko dużego wzrostu rozpiętości wynagrodzeń, a potem jego spadku miało miejsce we wszystkich krajach Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. w Słowenii, Czechach, na Słowacji i Węgrzech. Obecnie najwyższa nierówność dochodów występuje na Litwie i na Łotwie (po 36,1 proc.).

Przedsiębiorcy zarabiają więcej, ale też płacą wyższe podatki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj