Jeszcze w poniedziałek ma zapaść decyzja o kolejnej pomocy dla tego tonącego w długach kraju.

Reklama

Zdaniem Rostowskiego uzgodnienie drugiego pakietu pomocy dla Grecji jest obecnie "kluczową kwestią". Gospodarka europejska nie jest jeszcze na tyle silna, by igrać z pomysłem, że można sobie pozwolić na to, by Grecja zbankrutowała - powiedział dziennikarzom w Brukseli minister finansów Jacek Rostowski, podkreślając, że byłoby to niebezpieczne dla całej gospodarki europejskiej, w tym polskiej.

Po tygodniach emocji i odkładanych decyzji eurogrupa powinna zatwierdzić drugi pakiet pomocy dla Grecji w wysokości 130 miliardów euro. Bez porozumienia Grecja może już w marcu zbankrutować. Pomoc jest niezbędna do sfinansowania wykupu greckich obligacji o wartości około 14,4 miliardów euro. Ich termin wykupu to 20 marca.

Rostowski zauważył jednocześnie, że choć w ciągu ostatnich dwóch lat Grecja podejmowała działania oszczędnościowe, to mało zrobiła dla reform strukturalnych, a to warunek jej wzrostu i "wyjścia z pułapki zadłużenia". Tutaj są różne grupy nacisków, interesu, które może blokują takie zmiany demonopolizacyjne, osłabiające pozycję różnych korporacji. Te reformy są teraz absolutnie najważniejsze - ocenił.

W zamian za pomoc tzw. trojka, czyli Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i MFW, zobowiązała Grecję do wprowadzenia oszczędności, a w ich ramach m.in. do likwidacji znacznej liczby miejsc pracy w sektorze publicznym i obniżki pensji minimalnej o 22 procent. W sumie plan oszczędnościowy, przyjęty przez parlament grecki, przewiduje oszczędności w wysokości 3,3 mld euro.

Rostowski odniósł się też do niemieckiego pomysłu specjalnego konta dla Grecji, na które miałyby trafiać środki przeznaczone na spłatę jej długu. Wydaje mi się, że to jest dość naturalne - powiedział. Dodał, że "jeśli się nie myli", to Polska ponad 20 lat temu, gdy miała przyznany fundusz stabilizacyjny, również posiadała takie specjalne konto.

Minister zwrócił uwagę, że Polska od dłuższego czasu wskazuje, że aby ustabilizować strefę euro, potrzebny jest wzrost gospodarczy oraz działania Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Takie działania już widzieliśmy w styczniu i w lutym ma się odbyć następna aukcja, gdy EBC pożyczy bardzo znaczące kwoty przy niskim oprocentowaniu bankom strefy euro. To krok w dobrym kierunku - zaznaczył.