Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprytny plan Rostowskiego na uratowanie polskich finansów

2 grudnia 2011, 06:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sprytny plan Rostowskiego na uratowanie polskich finansów
Newspix
Jacek Rostowski wie, jak sprawić, by ściąć polski dług. Jego pomysłem zachwyceni są ekonomiści. Ich zdaniem, to znacznie lepszy sposób, niż jednorazowe interwencje walutowe.

Spekulanci, którzy szykują atak na osłabienie złotego w końcówce roku, mogą się srodze zawieść. Niewykluczone, że nie będzie konieczna rządowa interwencja w jego obronie. Minister Jacek Rostowski ma inne sposoby, by nie dopuścić do przekroczenia relacji 55 proc. długu do PKB. Na tę całą walkę ma w sumie ok. 50 mld zł w naszej i obcych walutach.

Rząd zaplanował, że poziom długu do PKB pod koniec roku nie przekroczy 53,5 proc. przy kursie 4,35 zł za euro. Ale niepokoje w strefie euro deprecjonują złotego. Wczoraj kurs euro oscylował wokół 4,50 zł, przez miesiąc wzmocnił się ok. 2,6 proc. – Osłabienie złotego o 1 proc. do euro zwiększa nasz dług o 2,4 mld zł. A ostatnio euro urosło prawie 9 proc. – mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku. Uważa, że próg 55 proc. długu do PKB przekroczymy przy kursie 4,69 zł za euro. A obrona złotego może być trudna, jeśli na szczycie UE nie zapadną decyzje zatrzymujące kryzys.

Interwencje jednak to niejedyny sposób na utrzymanie długu publicznego w ryzach. Resort finansów poinformował, że 19 grudnia rozpocznie przetarg odkupu bonów skarbowych zapadających w 2012 r. o wartości nominalnej przekraczającej 16,7 mld zł. Gdyby operacja się powiodła, zmniejszyłby zadłużenie o ok. 1,1 proc. PKB. Przy tym scenariuszu, aby groźba przekroczenia bariery 55 proc. długu do PKB stała się realna, złoty musiałby się osłabić do blisko 5 złotych za euro. – Pod warunkiem że to nie będzie rolowanie papierów, a wykup ich za gotówkę. Jeśli założymy, że rząd ma poduszkę w samych złotych w wysokości 40 mld, to 15 – 20 mld zł, czyli kwotę porównywalną z miesięcznymi wydatkami, powinien zatrzymać na rezerwie, a za resztę mógłby wykupić papiery skarbowe – uważa prof. Stanisław Gomułka z BCC.

Doktor Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku, też uważa, że po tej operacji zadłużenie może spaść, choć akurat z wykupem bonów rząd może mieć kłopot. – Bony skarbowe są strasznie rozproszone. I mało prawdopodobne jest, że resortowi uda się kupić papiery o całej zaplanowanej wartości. Bardziej efektywny i prostszy byłby skup przez BGK na własne konto naszych długoterminowych obligacji – 5- i 10-letnich – uważa Borowski.

Eksperci uważają też, że rząd ma szansę jeszcze w grudniu ściąć wydatki. Jeśli chodzi o zmniejszenie długu, musi wprawdzie działać sam, ale w obronie złotego może liczyć także na 70 mld euro z rezerw NBP. Na szczęście może to nie być konieczne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj