WIG20 stopniał o 1,48 proc, a WIG o 1,58. W ciągu dnia napływały kolejne niepokojące informacje. Grecki deficyt budżetowy będzie wyższy, niż zakładano, a plan naprawy finansów Włoch utknął w parlamencie.

Nic dziwnego, że wskaźnik nastrojów w przemyśle (PMI) w strefie euro obniżył się w sierpniu z 50,4 do 49,7.

Nie ma pewności, że uda się zatwierdzić wart 159 mld euro II plan pomocowy dla Grecji. Finlandia, a za nią Austria, Holandia i Słowacja domagają się od Aten zastawu za pożyczone pieniądze, na co Greków nie stać. W dodatku z powodu osłabienia gospodarki oraz spadku wpływów podatkowych deficyt budżetowy Aten może wynieść 8,8 proc. PKB. Wcześniej Grecja zobowiązała się doprowadzić go do poziomu 7,5 – 7,6 proc. To był warunek udzielenia pomocy. Jeśli więc rząd nie obniży deficytu, nie dostanie pieniędzy, jeśli nie dostanie pieniędzy – zbankrutuje.

Problemem są też Włochy, kolejny kraj na liście potencjalnych bankrutów. Miał wprowadzić w życie wart 45 mld euro trzyletni plan oszczędnościowy. Ale program czeka w parlamencie, bo posłowie wnieśli do niego tysiąc poprawek.

Nie ma także zgody na przyznanie dodatkowych uprawnień dla europejskiego mechanizmu stabilności finansowej (EFSF), tak by miał prawo nie tylko kupować na rynku wtórnym obligacje zadłużonych państw, ale także bezpośrednio dokapitalizować banki. Jednak przed decydującym głosowaniem w Bundestagu w sprawie pomocy dla Grecji Angela Merkel wychodzi naprzeciw antyeuropejskim nastrojom w Niemczech i sugeruje, aby autonomia EFSF została zawężona. Proponuje też, by Bundestag mógł blokować wszelkie decyzje funduszu.

Niepokój rynków budzą również informacje o kondycji europejskich banków. Zdaniem szefowej MFW Christine Lagarde straty, jakie poniosły na inwestycjach w greckie obligacje, są o wiele większe, niż zakładano. Bruksela, rządy w Berlinie i Madrycie uznały, że Lagarde jest nieodpowiedzialna i sieje panikę. W takiej sytuacji nerwowe reakcje rynków wydają się uzasadnione.