Kuczewska-Łaska podkreśliła na konferencji prasowej, że nie da się w tej chwili określić szansy na uniknięcie strajku i dlatego zaapelowała także do pasażerów o zmianę planów podróży. Według niej, strajk może przynieść spółce niepowetowane straty, a przede wszystkim nadszarpnąć zaufanie pasażerów, co - według niej - dla kolejowego przewoźnika jest najważniejsze.

Reklama

We wtorek od rana związki działające w Przewozach Regionalnych rozmawiają jeszcze z szefostwem spółki oraz kierownictwem resortu infrastruktury. Związkowcy zadeklarowali przed rozpoczęciem rozmów, że swoją decyzję ogłoszą o godz. 16.

Prezes Przewozów Regionalnych podkreśliła, że kolejne postulaty, które postawili związkowcy, wykraczają poza kompetencje zarządu, bo - według niej - domagają się oni np., by marszałek Sejmu nakazał samorządom wojewódzkim zwiększenie dofinansowania dla PR, czy też chcą zakazu tworzenia regionalnych samorządowych spółek kolejowych. Zaznaczyła, że zarząd w tych kwestiach nie ma żadnych uprawnień.

Kuczewska-Łaska oceniła, że decydując się na podwyżkę od 1 sierpnia średnio o 120 zł plus pochodne i zapowiadając na przyszły rok podwyżkę rzędu 130 zł średnio na pracownika, zarząd PR spełnił 90 proc. żądań związkowców, domagających się w sumie 280 zł plus pochodne. Podkreśliła też, że główną barierą w spełnieniu żądań płacowych są ograniczone kwoty, jakie samorządy wojewódzkie, czyli główni zleceniodawcy PR, posiadają w swoich budżetach na dofinansowanie przewozów kolejowych.

Dyrektor pionu handlowego PR Anna Lenarczyk powiedziała z kolei, że od momentu popisania ze związkami protokołu rozbieżności spółka prowadzi szeroką kampanię informującą o strajku. Będzie też zwracać w całości pieniądze za bilety wykupione na 17 sierpnia oraz odpowiednią część ceny biletów okresowych. Zwrot można odebrać nie tylko w kasach PR, ale i u innych przewoźników sprzedających bilety na pociągi spółki.

Reklama

Lenarczyk dodała, że Przewozy Regionalne nie planują uruchomienia autobusowej komunikacji zastępczej, bo wymagałoby to użycia 6 tys. autobusów oraz zapewnienia w każdym z nich pracownika dbającego o bezpieczeństwo pasażerów. "Tylu pracowników nie mamy" - podkreśliła dyrektor.

Zaznaczyła jednak, że PR udało się porozumieć z częścią innych przewoźników i wystawione przez spółkę bilety będą honorowane w pociągach TLK, uruchamianych przez spółkę PKP Intercity, w pociągach Kolei Mazowieckich, Kolei Dolnośląskich i trójmiejskiej Szybkiej Kolei Miejskiej.

Kuczewska-Łaska oceniła też, że strajk może zaszkodzić procesowi restrukturyzacji spółki, który - w jej ocenie - przynosi efekty w postaci wzrostu przychodów ze sprzedaży i średniej liczby pasażerów w pociągu, a także spadku zatrudnienia - o ponad 3 tys. etatów w ciągu trzech lat oraz zmniejszenia strat. Prezes PR powiedziała, że tegoroczne straty spółki nie powinny przekroczyć 40 mln zł, podczas gdy w 2010 r. było to prawie 200 mln, a rok wcześniej - prawie 300 mln.