Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodziny wielodzietne żyją w skrajnej nędzy

11 sierpnia 2011, 09:12
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Rodziny wielodzietne żyją w skrajnej nędzy
Shutterstock
Im więcej dzieci tym gorsza bieda - wynika z najnowszych danych GUS. Do tego rodzin i dzieci, które żyją w skrajnej biedzie cały czas przybywa. Ludzie nie mają pieniędzy nawet na jedzenie.

W ubiegłym roku co czwarte małżeństwo wychowujące czworo lub więcej dzieci żyło w skrajnym ubóstwie – wynika z najnowszych danych GUS. To o 2,7 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Zwiększyła się także liczba biednych dzieci w rodzinach z trójką potomstwa. Skrajne ubóstwo wzrosło też w rodzinach niepełnych – z matką lub ojcem z dziećmi na utrzymaniu. W sumie w 2010 r. we wszystkich gospodarstwach domowych w dotkliwej biedzie żyło ponad 0,5 mln dzieci i młodzieży do lat 18 – wynika z szacunków „DGP” na podstawie danych urzędu statystycznego.

Wydatki w ich rodzinach były mniejsze od minimum egzystencji liczonego przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych. A obejmują one kwoty pozwalające tylko na skromne wyżywienie i utrzymanie małego mieszkania. Nie ma wśród nich żadnych wydatków np. na komunikację i kulturę. W ubiegłym roku takie minimum dla czteroosobowego gospodarstwa wynosiło miesięcznie tylko 1257 zł.

Z szacunków „DGP” wynika ponadto, że w ubiegłym roku w głębokim niedostatku żyło milion dzieci – były one zagrożone ubóstwem relatywnym. W ich rodzinach wydatki były bardzo skromne – o ponad połowę mniejsze od średnich w gospodarstwach domowych.

– Biedę tworzy przede wszystkim wysokie bezrobocie – mówi prof. Jolanta Grotowska-Leder, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego. I nie jest to przypadkowe. Pracę w pierwszej kolejności tracą niestety często osoby mające dzieci na utrzymaniu. – Są postrzegane przez pracodawców jako najmniej dyspozycyjne – wyjaśnia Agnieszka Chłoń-Domińczak, była wiceminister pracy. – Ponadto niewydolny jest system pomocy społecznej, który mógłby ograniczać biedę – ocenia prof. Grotowska-Leder. Jej zdaniem świadczy o tym nasilająca się bieda w rodzinach utrzymujących się z niezarobkowych źródeł innych niż emerytura i renta, a więc np. z zasiłków dla bezrobotnych, świadczeń z pomocy społecznej, dodatków mieszkaniowych, alimentów czy darowizn.

Nie mniej ważne jest to, że od pięciu lat zamrożone są progi uprawniające do korzystania ze świadczeń społecznych – dodaje prof. Grotowska-Leder. Trafiają one do rodzin, których dochód na członka rodziny nie przekracza 504 zł albo 583 zł, gdy w rodzinie jest dziecko niepełnosprawne. – A przecież ceny żywności i innych dóbr rosną – podkreśla prof. Grotowska-Leder.

Jest także inne zjawisko. – Rodziny zakładają i mają dzieci osoby, które odziedziczyły biedę i nadal w niej tkwią – ocenia prof. Henryk Domański, socjolog z PAN. Zdaniem ekspertów dzieje się tak m.in. dlatego, że pomoc instytucji państwowych nastawiona jest głównie na zaspokojenie bieżących potrzeb, np. żywnościowych, związanych z opłatą czynszu czy opału, zakupem podręczników czy finansowaniem wakacji dzieci. Nie ma jednak szerokich działań perspektywicznych, pozwalających na wyrównywanie m.in. szans edukacyjnych środowisk dotkniętych ubóstwem. Dlatego dzieci z biednych rodzin często nie uzyskują wysokich kwalifikacji, a jak dorosną, to przy niskim wykształceniu ich zarobki są tak małe, że nie pozwalają na wyrwanie się z biedy. Zwłaszcza wtedy, gdy zdecydują się na posiadanie większej liczby dzieci.

Dyplom uczelni nie zapewnia już pracy

Bieda dzieci i młodzieży jest poważnym problemem społecznym i wynika głównie z trudności startu młodego pokolenia na rynku pracy. Pod tym względem Polska należy do tych krajów UE, w których sytuacja jest wyjątkowo zła. Są regiony, w którym praca jest głównie sezonowa czy dorywcza i niejednokrotnie wykonywana w szarej strefie. Znaczna część młodych ludzi wchodzących na rynek pracy zaczyna od bardzo niskiej płacy. Aby zdobyć miejsce pracy, godzą się nawet na wykonywanie jej nieodpłatnie – w ramach wolontariatu.

A dyplom uczelni nie zapewnia już kariery. Odkładają decyzje o założeniu rodziny. Wyjeżdżają do pracy za granicę. Grupy mniej mobilne i mające dzieci mają największe trudności materialne. Zwiększa je ograniczony dostęp do usług opiekuńczych i wychowawczych dla dzieci, zarówno z powodu braku miejsc w żłobkach i przedszkolach, jak i wysokich cen tych usług. Wtedy nie jest możliwe wykonywanie pracy przez oboje rodziców. Dochody w rodzinie spadają.

W nowej wersji rządowej strategii rozwoju kraju „Polska 2030” problem lepszych szans rozwoju dla młodego pokolenia stanął w centrum spraw do rozwiązania. Szkoda tylko, że jest to program dłuższego okresu, a nie dostatecznie skutecznych bieżących działań. Zauważmy też, że nie stoi na czele programów wyborczych, nawet partii lewicowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj