Polskie przedsiębiorstwa mają coraz mniej zamówień. To pociągnęło w dół wskaźnik HSBC PMI sygnalizujący zmiany w sektorze przemysłowym. Spadł on w czerwcu trzeci miesiąc z rzędu do poziomu 51,2 i jest najniższy od stycznia 2010 r. – Spada tempo wzrostu produkcji, które w czerwcu było najgorsze od października 2009, jak i liczba nowych zamówień oraz zamówień eksportowych, których wskaźnik był najsłabszy od września 2009 r. i spadł poniżej neutralnego poziomu 50.0 – mówi Murat Ulgen, główny ekonomista HSBC.

Spadek liczby zamówień zmniejszył presję na wydajność produkcyjną. – Nie wróży to dobrze wzrostowi gospodarczemu. Tym bardziej że maleją zapasy wyrobów gotowych, co oznacza, że firmy nie przewidują istotnej poprawy sytuacji w przyszłości – uważa Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan. Wyjaśnia, że wysoka inflacja winduje ceny kredytów, a realne pensje spadają. I konsumenci ograniczają zakupy.

Na nasze towary także nie ma popytu z zagranicy, a to przede wszystkim za sprawą Chin. Tam indeks PMI dla przemysłu spadł do najniższego poziomu od lutego 2009 r. To wyraźny sygnał ochłodzenia gospodarki Państwa Środka. A jest ono jednym z głównych odbiorców towarów od naszych partnerów handlowych. W efekcie Niemcy, którzy nie mają zbytu na swoje towary, mniej zmawiają u nas.

Pomimo ogólnego spadku liczby zamówień, 17 proc. przedsiębiorstw zdecydowało się zwiększyć zatrudnienie, podczas gdy ok. 10 proc. odchudziło załogi. I dopóki zamówienia nie ruszą, sytuacja na rynku pracy się nie poprawi.