Rozważane są rekompensaty dla rolników w związku ze spadkiem w Unii Europejskiej konsumpcji warzyw i owoców. "Chcemy znaleźć ogólnoeuropejskie rozwiązanie problemu, który dotknął całą Unię Europejską" - powiedział wczoraj rzecznik komisarza UE ds. rolnictwa Roger Waite.

Reklama

Na dzisiejszym spotkaniu ministrów rolnictwa najprawdopodobniej nie będzie specjalnego traktowania tylko hiszpańskich rolników. Właśnie na nich padło podejrzenie ze strony niemieckich władz, że to ich ogórki są źródłem zakażenia. I to właśnie Hiszpanie najwięcej stracili na ogórkowej fobii.

W ramach obecnie przewidzianych unijnych instrumentów wsparcia możliwa jest rekompensata za wycofanie z rynku warzyw i owoców o wartości 5 proc. rocznej ich produkcji (maksymalnie do 10 proc.) dla producentów stowarzyszonych w organizacjach producenckich. Komisja Europejska rozważa możliwość rekompensat również dla producentów niezrzeszonych. Opcją jest również pomoc państwa z budżetu narodowego. Chodzi o kwotę do 7,5 tys. euro na gospodarstwo w ciągu trzech lat bez konieczności akceptacji ze strony KE.

Ministrowie mają także rozmawiać o możliwych środkach kontroli, by zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii, która zabiła już co najmniej 22 osoby i spowodowała zachorowanie ponad 2 tys. ludzi, głównie w Niemczech. W spotkaniu najpewniej udział weźmie też, oprócz komisarza ds. rolnictwa Daciana Ciolosa i szefów resortów rolnictwa, komisarz UE ds. zdrowia i konsumentów John Dalli.

Do wczoraj zakładano, że przyczyną zarazy są wyhodowane w Dolnej Saksonii, na północnym zachodzie Niemiec, kiełki fasoli. Mówił o tym w niedzielę minister rolnictwa Dolnej Saksonii Gert Lindemann. Jednak wczoraj pierwsze badania kiełków z uprawy ekologicznej w okręgu Uelzen w Dolnej Saksonii nie potwierdziły obecności groźnego szczepu pałeczki okrężnicy EHEC.

Według władz w Hanowerze ustalenie źródła epidemii zatruć pokarmowych wywołanych przez bakterię jest trudne, dlatego że od chwili wybuchu epidemii upłynęło już kilka tygodni.