Polscy producenci warzyw stracili dotychczas około 50 mln zł w związku z wybuchem epidemii wywołanej przez nieznaną dotąd mutację bakterii coli - szacuje PSL. Producenci oczekują rekompensat. Ze wstępnych ustaleń Komisji Europejskiej, przedstawionych we wtorek ministrom rolnictwa UE, wynika, że produkty roślinne prawdopodobnie nie są źródłem epidemii zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC.

Reklama

Poseł PSL Piotr Walkowski mówił na środowej konferencji prasowej w Sejmie, że niesłuszne wskazanie na ogórka jako winowajcę rozprzestrzeniania się epidemii spowodowanej bakteriami E.coli zaszkodziło wytwórcom wszystkich warzyw w całej Europie. "Pomówienie ogórka, które rozprzestrzeniło się na pozostałe warzywa spowodowało, że możemy powiedzieć, że na dzień dzisiejszy straty dochodzą do 50 mln złotych" - zaznaczył polityk.

Wskazywał, że na zdobytych z wielkim wysiłkiem rynkach wschodnich, gdzie nasz kraj jest bardzo poważnym eksporterem, dochodzi do bardzo poważnego zahamowania zbytu. Zaznaczył, że embargo, które zostało nałożone przez Rosję na producentów z UE dotyczy nie tylko ogórków, ale też innych warzyw. "Spowodowało to, że jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się gałęzi naszego rolnictwa, jakiem jest ogrodnictwo pod osłonami, z dnia na dzień znalazło się w sytuacji ekstremalnej" - mówił poseł PSL.

Podkreślił, że od ubiegłego tygodnia ogórki praktycznie nie są sprzedawane, a przy pełnych chłodniach nie ma już możliwości ich przechowywania. "Nie ma odbiorców, popyt na warzywa spadł, na ogórka popyt spadł o 80 proc., 20 proc. schodzi z rynku" - alarmował.

"Mimo że staramy się docierać do konsumentów z informacją, że nie ma groźby w spożywaniu naszych artykułów, że mamy zabezpieczenie epidemiologiczne, zabezpieczenie żywności, oraz dostatecznie mocne służby w naszym kraju, to jednak to nie trafia" - ubolewał.

Dyrektor Międzynarodowych Targów Ogrodników Stanisław Zabarski poinformował, że w Polsce warzywa pod osłonami (tam są największe straty) uprawniane są na powierzchni około 5,5 tys. hektarów. W ten sposób produkowane jest około 800 tys. ton warzyw.

"Ogrodnicy odnotowali ogromne straty. Szacunkowo na jeden hektar uprawy pomidorów szklarniowych potrzeba nakładów rzędu 1 mln zł. Przy plonie około 45 kg z metra kwadratowego średnia cena za pomidory musiałaby wynosić 2,5 zł, a ogrodnicy sprzedają je poniżej złotówki za kg, natomiast ogórki nie znajdują nabywców nawet po 20 groszy" - podkreślał Zabarski.

Zwracał uwagę, że tylko w gospodarstwach, które uprawiają warzywa pod osłonami pracuje w Polsce 55 tys. ludzi, a mniej więcej tyle samo zatrudnionych jest w firmach, które kooperują z przedsiębiorstwami ogrodniczymi. Producent pomidorów Janusz Stróżyk oświadczył, że ogrodnicy oczekują rekompensat za straty. "Liczymy również na otwarcie rynku wschodniego. My nie jesteśmy aż tak wielkim dostawcą warzyw na ten rynek, ale rynek warzyw, rynek pomidorów i ogórków, to jest rynek połączony. Jeśli otworzy się rynek wschodni, jeśli Holendrzy, Hiszpanie będą wysyłać na wschód, my zaczniemy wysyłać nawet do Hiszpanii" - powiedział.

Zwracał uwagę, że wielu rolników, którzy zainwestowali w zmodernizowanie swoich gospodarstw spłaca kredyty, a załamanie sprzedaży powoduje, że nie mają środków na raty. "Należałoby się zastanowić, w jaki sposób - oczywiście nie chodzi o umorzenie tych kredytów - im pomóc" - powiedział. Wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk mówił, że aktualnie na 99 proc. wykluczone jest, że źródłem epidemii zakażeń pałeczką okrężnicy EHEC są warzywa.

Podkreślił, że UE zaproponowała 200 mln euro na rekompensaty dla producentów warzyw. Poinformował, że w związku z rosyjskim embargiem na warzywa na wniosek ministra rolnictwa Marka Sawickiego w najbliższych dniach ma odbyć się szczyt UE-Rosja. Ludowcy oraz producenci warzyw, którzy uczestniczyli w konferencji prasowej w Sejmie, przynieśli skrzynki z owocami i warzywami. "Polskie warzywa są zdrowie" - mówili częstując ogórkami, jabłkami i truskawkami.