O przyjęcie ustawy wprowadzającej m.in. sztywne ceny książek zabiega Ogólnopolskie Stowarzyszenie Księgarzy. Zgłaszanymi przez nie propozycjami zmian zainteresowali się w piątek senatorowie z Komisji Kultury i Środków Przekazu, którzy prawdopodobnie zgłoszą projekt księgarzy jako własny.

"Ogólnopolskie Stowarzyszenie Księgarzy od sześciu lat obserwuje zapaść na rynku książki. Przeraża komunikat Biblioteki Narodowej o tym, że w ubiegłym roku 56 proc. Polaków nie wzięło do ręki książki. By ten problem zacząć zmieniać, trzeba jak najszybciej uchwalić ustawę o książce i jej cenach" - przekonywał w piątek przewodniczący OSK Jerzy Mechliński.

Przedstawione przez Stowarzyszenie proponowane zmiany zakładają m.in.: wprowadzenie sztywnych cen książek; nałożenie obowiązku stosowania takich samych upustów w stosunku do wszystkich sprzedawców detalicznych i zakaz sprzedaży podręczników poza księgarniami.

Jak przypomniał Mechliński, niedawno hitem wydawniczym była nowa książka Dana Browna. W jednej z sieci supermarketów można ją było kupić za 24 złote, w księgarniach kosztowała około 40 złotych. "Jaka w tym logika? Księgarze nie są w stanie tak funkcjonować" - powiedział prezes OSK. Zaznaczył, że wydawca powinien mieć możliwość zadecydowania w jakiej cenie dany tytuł będzie sprzedawany. Potem może taką decyzję zmienić, ale decyzja powinna należeć do niego.

Przewodniczący OSK odniósł się również do sposobu sprzedaży podręczników. W Polsce sprzedawane są one przez nauczycieli i nie prowadzi się ewidencji wielkości ich sprzedaży, tymczasem w Niemczech i sprzedają je tylko księgarnie. "Chcemy takich samych zasad obrotu podręcznikami, jakie obowiązują na zachód od Odry" - powiedział Mechliński.

Zdaniem senatora Krzysztofa Piesiewicza, zaproponowany przez OSK projekt dotyka wyłącznie mechanizmów ekonomicznych. "Ustawa nie sięga głębiej w stymulowanie czytelnictwa, a same mechanizmy ekonomiczne nie pomogą" - podkreślił senator. Sceptycznie do propozycji odniosła się senator Barbara Borys-Damięcka. "Wszystko co jest proponowane w tym projekcie wzbudza moje wątpliwości. Ustalenie jednej ceny i zakaz sprzedaży książek w supermarketach jest niczym innym, jak tylko ograniczeniem wolności gospodarczej, na co nie możemy sobie pozwolić" - powiedziała.

W ocenie Michała Gila z biura legislacyjnego Senatu sztywna cena nie sprawi, że książka znajdzie nabywców. "Może być wręcz odwrotnie, wyższe ceny albo mniejsza sieć dystrybucji zmniejszą popyt, a co za tym idzie, zmniejszą szansę na wydanie książki" - powiedział legislator. Jak podkreślił, również zakaz sprzedaży podręczników poza księgarniami ograniczyłby ilość punktów sprzedaży podręczników i ich dostępność.

Dyrektor Biblioteki Narodowej dr Tomasz Makowski przyznał, że obok bibliotek księgarnie są lokalnymi centrami kultury, dlatego "zamykanie księgarń jest stratą kulturową". Podkreślił jednak, że nie ma korelacji między wzrostem czytelnictwa a posiadaniem przez dany kraj odpowiednich ustaw o książkach. "Grecja, Włochy, Portugalia czy Hiszpania, czyli kraje o najniższym poziomie czytelnictwa mają ustawy o książkach, ale mają mało bibliotek" - zaznaczył.

"Mam poważne obawy w kwestii zrównania cen na książki, ponieważ mamy różne regiony w Polsce o różnym stopniu zamożności. Namawianie do czytelnictwa nie może się odbywać nie tylko w formie kupowania książki, ale też poprzez propagowanie korzystania z bibliotek" - powiedziała senator Barbara Borys-Damięcka. W piątek senatorowie z Komisji Kultury i Środków Przekazu deklarowali, że rozpoczną pracę nad "ustawą o książce". Jak powiedział PAP Jerzy Mechliński, senatorowie najprawdopodobniej zgłoszą ten projekt jako własny.