Nadchodzi drożyzna. 1 maja znikną ulgi akcyzowe na biokomponenty, które producenci oraz importerzy paliw muszą dodawać do benzyn i oleju napędowego. Koncerny ostrzegają: to podwyżka cen na stacjach. – Wzrosną o 7 – 10 groszy na litrze – ocenia Leszek Wieciech, dyrektor Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.
Reklama
Mogłaby nas przed nią uchronić decyzja rządu o czasowym zmniejszeniu akcyzy paliwowej. Drożejąca ropa skłoniła kilka dni temu Wielką Brytanię do takiego ruchu – Londyn wprowadzi ulgi od kwietnia. Podobnie postąpił polski rząd w 2004 roku, pierwszy w historii Ministerstwo Finansów obniżyło akcyzę na benzynę o 5 groszy na litrze. Magdalena Kobos, rzecznik MF, mówi jednak, że tym razem nie ma mowy o uldze. Gdyby ją pozostawić bez zmian, budżet byłby uboższy o jakiś miliard złotych, na co nie możemy sobie pozwolić.
Podwyżka odbije się na gospodarce. – Gdy ceny paliw gwałtownie rosną, tracą firmy – tłumaczy Marek Wołos, analityk TMS Brokers. Najpierw przedsiębiorstwa wezmą wzrost cen transportu na siebie, pogarszając rentowność, wkrótce jednak zaczną przerzucać koszty na klientów. W ciągu miesiąca – dwóch przełoży się to na wzrost inflacji – mówi Wołos.
Już teraz ceny rosną. Jak podał wczoraj GUS, inflacja w lutym, liczona rok do roku, wyniosła 3,6 proc. To wzrost szósty miesiąc z rzędu. Od dwóch miesięcy inflacja utrzymuje się nie tylko powyżej tzw. celu inflacyjnego, który Rada Polityki Pieniężnej ustaliła na 2,5 proc., ale nawet powyżej wynoszącego 3,5 proc. dopuszczalnego odchylenia od niego. Na inflację wpływają nie tylko drożejące paliwa – o 12 proc. w ciągu roku – coraz więcej płacimy też za energię i żywność. Zdaniem ekspertów nie ma szans na zahamowanie wzrostu cen. – W maju inflacja osiągnie 4 proc. – przewiduje Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao.
Ekonomiści przewidują, że RPP może na najbliższym, kwietniowym posiedzeniu podnieść stopy procentowe, by powstrzymać inflację. Zahamuje to wzrost cen, ale schłodzi koniunkturę. – Mocny złoty, który zyska po podwyżce, ograniczy marże eksporterów, co wyhamuje wzrost gospodarczy i przyczyni się do wzrostu bezrobocia – przestrzega prof. Krzysztof Rybiński. Rada powinna być wstrzemięźliwa w podejmowaniu decyzji – dodaje.
Światowe rynki są dziś bardzo niestabilne, na atmosferę niepewności składają się tragedia Japonii, niepokoje na Bliskim Wschodzie, ryzyko bankructwa Hiszpanii i Portugalii oraz bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości w Chinach. To wszystko powoduje, że ryzyko kolejnej światowej recesji jest wciąż bardzo wysokie.