Ceny w lutym wzrosły o 3,6 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Tak samo było w styczniu – podał wczoraj GUS. Ekonomiści są przekonani, że wzrost cen nie będzie hamował, ale jeszcze przyspieszy. Przewidują, że w kwietniu i maju ceny wzrosną o 4 proc rok do roku. Dlatego Rada Polityki Pieniężnej, chcąc przeciwdziałać utrwaleniu trendu inflacyjnego, w kwietniu po raz kolejny w tym roku może podnieść stopy procentowe.

Reklama

Drożeją paliwo i żywność

W lutym najbardziej wzrosły ceny paliw – 12,4 proc. i nośników energii – 6,8 proc., a także żywności – 5,3 proc. Spadły natomiast o 4,2 proc. ceny odzieży i obuwia. Wzrost inflacji był niższy od oczekiwań ekonomistów, którzy prognozowali, że r./r. wyniesie ona o 3,9 proc. – Zakładaliśmy, że wzrost cen ropy na rynkach światowych bardziej przełoży się na stawki produktów w Polsce. Sądziliśmy również, że w lutym zobaczymy jeszcze podwyżki cen towarów wynikające ze wzrostu VAT, a tak się nie stało – tłumaczy Cezary Chrapek, analityk rynku wtórnego Citi Handlowego.

Podkreśla jednak, że wzrost cen ropy na świecie przełoży się na inflację w marcu i kolejnych miesiącach. Eksperci są też zdania, że możemy się spodziewać wzrostu cen żywności. Powodem są m.in. rosnące ceny cukru i zbóż. – Z tego powodu oczekujemy, że inflacja w kwietniu i maju wyniesie 4 proc. Wpływ na to będzie miała również niska ubiegłoroczna baza – uważa Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA.

RPP może podnieść stopy

Choć inflacja jest niższa od prognoz, zdecydowanie przekracza cel inflacyjny, który Rada Polityki Pieniężnej określa na 2,5 proc. Przewyższa też maksymalne dopuszczalne odchylenie od tego celu, wynoszące 3,5 proc. To może skłonić RPP do podwyżki stóp procentowych już na kwietniowym posiedzeniu.



Tym bardziej że wzrosły oczekiwania podniesienia stóp w strefie euro. Jean Claude Trichet, prezes EBC, stwierdził po marcowym posiedzeniu, że bank może w krótkim czasie – nawet na następnym posiedzeniu – jeśli inflacja będzie rosła, zareagować podwyżką stóp. A w lutym liczona r./r. inflacja w strefie euro wyniosła 2,4 proc. wobec 2,3 proc. w styczniu. – Gdyby stopy w Eurolandzie wzrosły, a w Polsce pozostały bez zmian, złoty się osłabi. A to dodatkowy bodziec inflacyjny. Naszym zdaniem, aby wyhamować inflację i deprecjację złotego, RPP podniesie stopy procentowe o 0,25 pkt proc. już w kwietniu. O tyle samo co EBC – uważa Cezary Chrapek.

Podwyżka stóp powinna wzmocnić złotego i przyczynić się do spadku rentowności polskich obligacji.

Kredyty będą droższe

Oczekiwana podwyżka stóp procentowych w kwietniu będzie drugą w tym roku. W jej wyniku stopa referencyjna, od której zależy cena kredytów, wzrośnie do 4 proc. z 3,75 obecnie. W opinii ekonomistów kolejna podwyżka – także o 0,25 pkt proc. – nastąpi w czerwcu.

To zła wiadomość dla firm oraz klientów indywidualnych zaciągających kredyty hipoteczne w złotych. Ich ceny będą rosnąć. – Jeśli jednak utrzyma się wysoki wzrost gospodarczy, to banki rozluźnią politykę kredytową, dzięki czemu łatwiej będzie otrzymać finansowanie, choć niewątpliwie jego koszt będzie rósł – podkreśla Marcin Mrowiec.

Jeśli jednak złoty się wzmocni, ulgę odczują ci, którzy mają kredyty hipoteczne denominowane w walucie. A tych jest większość – prawie 900 tys. osób, czyli ok. 60 proc. kredytobiorców.

Powody do zadowolenia mogą też mieć osoby oszczędzające na lokatach. Wprawdzie banki niechętnie podnoszą ich oprocentowanie po podwyżce stóp (tak było po decyzji RPP ze stycznia), to jednak kolejna może je do tego zmusić. Osoby, które teraz chcą powierzyć im swoje oszczędności, nie powinny więc zakładać długoterminowych lokat.



Członkowie Rady Monitorującej „DGP” o korzyściach i stratach wynikających z inflacji

Ryszard Petru, dyrektor zarządzający PKO BP: Wyższa od założonej przez rząd inflacja może być korzystna dla budżetu. Powoduje, że wpływy z VAT będą większe od prognozowanych. Z drugiej strony, ponieważ wzrost inflacji spowodowany jest wzrostem m.in. cen surowców, w tym ropy, firmy poniosą wyższe koszty produkcji. To wpłynie na obniżenie ich zysków, co może się przełożyć na niższe wpływy z podatku CIT. Również z powodu wysokiej inflacji w przyszłości koszty finansowania długu mogą być wyższe. Ale stanie się to w dłuższym niż krótkim czasie. Na razie z powodu zawirowań na rynkach azjatyckich czy Bliskiego Wschodu inwestorzy szukają bezpieczniejszych przystani, dlatego wzrost rentowności polskiego długu nam nie grozi.

Wiktor Wojciechowski, wiceprezes FOR: Wysoka inflacja hamuje powstawanie nowych miejsc pracy. Powoduje, że koszty produkcji w firmach rosną, tym samym są one mniej skłonne zatrudniać nowych ludzi. Dodatkowo pracownicy nie godzą się na to, by ich płace spadały, więc wywierają nacisk na podwyżki wynagrodzeń. Jest to czynnik dodatkowo blokujący powstawanie nowych etatów w przedsiębiorstwach. W konsekwencji wysoka inflacja wpływa na spowolnienie gospodarcze i w dłuższym horyzoncie na wzrost bezrobocia. Dlatego Narodowy Bank Polski, podejmując decyzje zatrzymujące wzrost inflacji, sprzyja poprawie sytuacji przedsiębiorstw, zmniejsza naciski płacowe i przyczynia się do wzrostu liczby miejsc pracy.

Prof. Krzysztof Rybiński, rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie, były wiceprezes NBP: Mimo wysokiej inflacji RPP powinna być wstrzemięźliwa w podejmowaniu decyzji o podnoszeniu stóp. Na rynkach światowych utrzymuje się duża niestabilność. Problemy Japonii, niepokoje na Bliskim Wschodzie, ryzyko bankructwa Hiszpanii i Portugalii. To wszystko powoduje, że ryzyko kolejnej światowej recesji wciąż jest bardzo wysokie. W tej sytuacji kolejna podwyżka stóp procentowych może doprowadzić do znacznej aprecjacji złotego, bo inwestorzy szukają bezpiecznych przystani. Mocny złoty ograniczy marże eksporterów, przez co przyczyni się do wyhamowania wzrostu gospodarczego i wzrostu bezrobocia.