Polski eurodeputowany, Jacek Kurski, wypowiada wojnę nieuczciwym reklamom samochodów. Polityk domaga się, by Komisja Europejska skończyła z fikcyjnymi informacjami o spalaniu paliwa. Bo prospektach firmy piszą, że auto pali dużo mniej, niż w rzeczywistości.
KAżdy, kto kupił nowe auto, zdziwił się po pierwszym tankowaniu. Bo zamiast niskiego spalania, którym mamili producenci w reklamach i oficjalnych danych technicznych, samochód zużył dużo więcej benzyny. Koncerny nie testują bowiem auta w prawdziwej jeździe, a używają specjalnych urządzeń pomiarowych.
W obronie oszukiwanych klientów wystąpił teraz eurodeputowany PiS, Jacek Kurski. Chce on, by Komisja Europejska zmieniła dyrektywę, która opisuje, jak mierzyć zużycie paliwa. A także, by urzędnicy zmusili firmy by te podawały, ile tak naprawdę palą samochody - twierdzi portal interia.pl, który dotarł do interpelacji posła
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media