Dziennik Gazeta Prawana logo

ZUS wydał 20 milionów. Na listy

2 czerwca 2010, 09:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
ZUS wydał 20 milionów. Na listy
ZUS wydał 20 milionów. Na listy/Inne
Buble prawne kosztują nas miliony złotych. Bo ZUS musi wysyłać listy zapominalskim, którzy jeszcze nie wybrali OFE. A to kosztuje miliony, na które idą nasze składki. Do tego spis osób, do których są wysyłane pisma to łakomy kąsek dla akwizytorów, którzy zrobią wszystko, by się do niego dostać.

267,6 tys. osób od stycznia tego roku nie wybrało OFE, choć mają taki obowiązek. A ZUS jest zmuszony przez ustawodawcę, aby je uprzejmie poinformować, że powinny to zrobić. Każdego roku wysyła więc do takich osób ponad pół miliona poleconych listów (losowania są dwa razy w roku). Koszt takiej operacji – 1 – 2 mln zł. Od początku reformy wydaliśmy na ten cel około 20 mln zł.

To absurd. Tak naprawdę za niefrasobliwość zapominalskich płacą pozostali ubezpieczeni w ZUS. Zakład nie ma własnych pieniędzy, ale działa z tzw. odpisu na finansowanie swojej działalności. To nic innego, jak określony procent ze składek, które do niego wpłacamy. W tym roku odpis wyniesie ponad 3,4 mld zł.

Poza kosztami dodatkowym argumentem, aby nie nakładać na ZUS tego obowiązku, jest możliwość nadużyć. Dla OFE i ich akwizytorów dotarcie do listy tych, którzy nie wybrali II filaru, to łakomy kąsek. Każda podpisana umowa to prowizja dla agenta i korzyść dla funduszu. Lista osób, które nie wybrały OFE, powinna być po prostu zamieszczona w internecie. Wtedy młody człowiek ma możliwość sprawdzenia, czy jest przeznaczony do losowania, a wszystkie OFE mogą na takich samych zasadach walczyć o klienta. Ktoś powie, że to ujawnianie danych osobowych. Po pierwsze, można je ograniczyć do niezbędnego minimum (imię, nazwisko, data urodzenia czy PESEL), a po drugie, każda osoba, która rozpoczyna pracę, może samodzielnie wybrać OFE i na takiej liście się nie znajdzie.

Obowiązek informowania o konieczności wyboru OFE może i był sensowny wówczas, gdy system emerytalny był nowy i mało znany. Jednak po 10 latach jego funkcjonowania wiedza na jego temat jest większa. Powinno się więc zrezygnować z wysyłania wezwań – w celu obniżenia kosztów, większej przejrzystości oraz dlatego, że państwo nie powinno oduczać odpowiedzialności za siebie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj