Dziennik Gazeta Prawana logo

Bank chciał pogrążyć Polskę w kryzysie

28 października 2008, 10:55
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Amerykański bank JP Morgan to gigant reprezentujący takich ludzi i takie pieniądze, że jego opinii słuchają możni, wpływający na losy świata. Pytanie, na ile bank zniechęci inwestorów do Polski. Napisał bowiem w raporcie, że gdy kryzys zacznie pogrążać Europę, złoty ucierpi najbardziej. Część analityków mówi, że ktoś chciał w ten sposób zarobić na spadkach naszej waluty.

"Główną walutą, w której obecnie widzimy słabość, jest złoty. Polska wydaje się mieć mniejszą poduszkę niż Węgry i w razie kryzysu zostałaby prawie bez rezerw" - napisali analitycy JP Morgan w swym raporcie, którego fragmenty publikuje dziś "Rzeczpospolita".

To mocne słowa. Tym bardziej, że to Węgry uchodziły za kraj, który pogrąża się w recesji. To forint miał być tą walutą, która potrzebowała pomocy MIędzynarodowego Funduszu Walutowego. Polska miałaby być na tle innych krajów regionu wyspą, którą oszczędzi finansowe tornado.

Po co ludzie banku JP Morgan piszą takie rzeczy? "To bardzo nieprofesjonalne i nielicujące z godnością analityka opracowanie" - powiedział "Rzeczpospolitej" Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Nielicujące z godnością jest głównie to, że argumenty przytaczane przez JP Morgan są dyskusyjne, a niektórzy twierdzą, że nawet kłamliwe. JP Morgan twierdzi, że Polska ma gigantyczny krótkoterminowy dług zewnętrzny, z którym sobie nie poradzimy (w przyszłym roku mamy ponoć spłacić 96,3 miliarda dolarów).

Były minister finansów Mirosław Gronicki twierdzi, że dane są zawyżone. Powiedział "Rzeczpospolitej", że analitycy wzięli pod uwagę całkowity dług, łącznie z zadłużeniem przedsiębiorstw. Dodał, że w raporcie nie uwzględniono możliwości, jakie ma Polska przy spłacaniu tego długu. Chodzi o to, że możemy odroczyć spłatę więcej niż 50 procent zadłużenia.

W dobie silnych wahań na rynku walutowym i zawirowań na giełdzie, raport wygląda wyjątkowo podejrzanie. Powszechnie bowiem wiadomo, że gdy gwałtownie spadają i rosną notowania, zarabiają na tym spekulanci.

Po kilkudniowym załamaniu się naszej waluty, złoty odrabia straty. Dziś pnie się do góry. Nie wiadomo jednak, jak długo potrwa taki trend. Rynki zachowują się nieprzewidywalnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj