Problemy finansowe dotknęły firmę z Badenii-Wirtembergii, która od 2015 roku dostarcza produkty na rynki całej Europy. W portfolio grupy znajdują się brandy rozpoznawalne przez polskie i niemieckie konsumentki: Sans Soucis, Biodroga, Dr. Scheller oraz Bio:Vegane. Produkty te regularnie trafiają na półki gigantów takich jak dm-drogerie markt czy Douglas.
Dlaczego doszło do bankructwa?
Firma wskazała konkretne powody swojej niewypłacalności. Jak podaje polskiobserwator.de.pl i niemieckie media, główną barierą okazały się stare zobowiązania finansowe oraz fakt, że banki odmówiły rozszerzenia linii kredytowych. Bez świeżej gotówki zarząd nie był w stanie dalej finansować bieżących operacji na dotychczasowych zasadach.
Warto zauważyć, że nie jest to odosobniony przypadek. Niemiecka gospodarka notuje obecnie najwyższy poziom upadłości od ponad 20 lat.
Ratunek w rękach ekspertów
Spółka wybrała tryb upadłości w zarządzie własnym, co pozwala dotychczasowym szefom zachować kontrolę nad firmą przy wsparciu zewnętrznego specjalisty. Do zespołu dołączył Marc-Philippe Hornung z kancelarii SZA Schilling, Zutt & Anschütz. Jego zadaniem jest wyprowadzenie producenta na prostą.
Firma zatrudnia około 160 osób. Wynagrodzenia pracowników są zabezpieczone na najbliższe trzy miesiące. Pieniądze na pensje pochodzą ze specjalnych świadczeń z tytułu niewypłacalności.
Czy kosmetyki znikną ze sklepów?
Klienci drogerii mogą na razie odetchnąć z ulgą. Mimo trwającego procesu sądowego, działalność operacyjna firmy nie stanęła w miejscu. Produkcja w fabrykach trwa, a dostawy do sklepów Douglas i dm odbywają się zgodnie z planem. Celem restrukturyzacji jest właśnie ustabilizowanie sytuacji tak, aby marki przetrwały kryzys i pozostały na rynku.