Statystyki są bezlitosne. Paweł Musiałek i Piotr Trudnowski z Klubu Jagiellońskiego wskazują, że od 2013 roku liczba urodzeń w Polsce spadła o ponad 130 tysięcy. W 2025 roku na świat przyszło jedynie 238 tys. dzieci. Bilans między zgonami a urodzeniami pogorszył się aż jedenastokrotnie. Eksperci obrazowo porównują tę sytuację do zniknięcia z mapy populacji całego Olsztyna w ciągu zaledwie jednego roku.

Mimo wprowadzania kolejnych programów, takich jak 500 plus (później 800 plus), rozszerzania sieci żłobków czy wdrożenia "babciowego", demografia nie reaguje pozytywnie. Finansowe wsparcie rozłożone na lata stało się dla obywateli "oczywistością", która nie generuje już impulsu do decyzji o posiadaniu potomstwa.

Projekt 200 000 plus. Skąd ta kwota?

Analitycy proponują, aby od 2027 roku zmienić "ustawienia fabryczne" polityki państwa. Zamiast wypłacać 800 zł co miesiąc przez 18 lat, rodzice otrzymywaliby jednorazowy transfer w wysokości 208 800 zł w ciągu miesiąca od urodzenia dziecka. Skąd wzięła się ta suma? To precyzyjne wyliczenie dotychczasowych zobowiązań państwa:

Reklama
  • 172 800 zł – suma świadczeń 800 plus przez 18 lat.
  • 36 000 zł – łączna kwota z programu "Aktywny Rodzic".
Reklama

W perspektywie długoterminowej budżet państwa wydałby więc dokładnie tyle samo pieniędzy, ale w zupełnie innym momencie.

200 000 plus zamiast 800 plus?

Według autorów pomysłu, kwota rzędu 200 000 zł realnie zmienia możliwości życiowe młodych ludzi, w przeciwieństwie do comiesięcznych przelewów, które "rozpływają się" w codziennych wydatkach.

Na co rodzice mogliby wydać te pieniądze? Przy pierwszym dziecku kwota ta stanowiłaby solidny wkład własny na zakup nieruchomości. Przy drugim – pozwoliłaby na nadpłatę kredytu i drastyczne obniżenie raty. Rodziny wielodzietne mogłyby sfinansować zakup większego, bezpiecznego samochodu lub dostosować dom do potrzeb liczniejszej rodziny. Tak duża suma wypłacona "na start" wywołuje znacznie silniejszy impuls decyzyjny niż świadczenie, które traktuje się jak stały, niemal niezauważalny element rzeczywistości.

Jednorazowa wypłata 200 000 zł czy comiesięczne przelewy? Rodzice mieliby wybór

Reforma przewiduje bezpieczniki. "Program 200 000 plus" byłby opcją domyślną, ale nie przymusową. Rodzice obawiający się o swoją umiejętność zarządzania tak dużą kwotą, mogliby zrezygnować z jednorazowej wypłaty na rzecz dotychczasowych, comiesięcznych przelewów. Rozważane są także modele mieszane, np. wypłata 100 000 zł na start, a reszta w ratach.

Pojawiają się również obawy o wpływ tak dużej gotówki na rynek nieruchomości. Eksperci zauważają jednak, że obecne wyhamowanie cen mieszkań to najlepszy moment na taką interwencję.

Rewolucja kosztem 13. i 14. emerytury?

Największym wyzwaniem jest fakt, że państwo musiałoby wypłacić ogromne środki "z góry". W pierwszym roku reformy obciążenie budżetu wyniosłoby dodatkowe kilkadziesiąt miliardów złotych. Skąd wziąć te pieniądze? Klub Jagielloński wskazuje na likwidację 13. i 14. emerytury. Na te dodatki dla seniorów państwo planuje wydać w tym roku aż 33 miliardy złotych. Analitycy argumentują, że liczba emerytów stale rośnie, a ich świadczenia są regularnie waloryzowane, co czyni te programy coraz droższymi. Przesunięcie tych środków na rzecz nowo narodzonych dzieci byłoby inwestycją w przyszłość systemu, który obecnie ugina się pod ciężarem starzejącego się społeczeństwa.