Dziennik Gazeta Prawana logo

"F-35 mają strzelać w koronawirusa". PiS krytykowane za wydatki na wojsko zamiast na służbę zdrowia

17 września 2020, 21:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
kryzys koronawirus pieniądze
<p>kryzys koronawirus pieniądze</p>/ShutterStock
Zaproponowany w noweli budżetu deficyt jest bezpieczny i chroni miejsca pracy - uważa PiS. Innego zdanie jest opozycja, według której nowela to "zasłona dymna" i nie ma w niej środków na ochronę zdrowia i skuteczną walkę ze skutkami COVID-19.

W czwartek w Sejmie odbyła się debata towarzysząca pierwszemu czytaniu projektu noweli budżetu na 2020 rok. Zakłada on, że deficyt wyniesie 109,3 mld zł wobec przewidywanego wcześniej zerowego deficytu. W projekcie przewiduje się, że w 2020 r. dochody budżetu państwa będą niższe od zaplanowanych w ustawie budżetowej na 2020 r. o 36,7 mld zł i wyniosą 398,7 mld zł. Wydatki budżetu państwa zostały zaplanowane na 508,0 mld zł, co oznacza, że będą one wyższe o 72,7 mld zł od przewidzianych w ustawie budżetowej na 2020 r.

Przewodniczący sejmowej komisji finansów poseł Henryk Kowalczyk (PiS) podkreślił, że ustawa budżetowa na 2020 rok., która nie zakładała deficytu, była dobrym punktem wyjścia do zmierzenia się z niespodziewaną pandemią koronawirusa. Zwrócił uwagę, że gdyby wcześniej założono deficyt, to dziś mielibyśmy problem.

Kowalczyk zwrócił uwagę, że konieczność noweli budżetu wynika głównie ze spadku dochodów podatkowych, które były i są spowodowane pandemią. Mimo tego jak dodał, rząd skutecznie w tym czasie walczył o utrzymanie miejsc pracy.

Poseł podkreślił, że projekt zakłada ponad 100-miliardowy deficyt, ale według niego - "to konieczność". - - przekonywał.

Kowalczyk zauważył, że projekt przewiduje m.in. 3 mld zł na obronę narodową, ponad 12 mld zł na wydatki transportowe (np. budowa dróg).

Dodał, że projekt zakłada także uzupełnienie przychodów ZUS i KRUS o 40 mld zł, tak by te instytucje nie musiały zaciągać kredytów. W noweli przeznacza się także 7 mld zł na rezerwy celowe - które zdaniem Kowalczyka - mają pozwolić rządowi elastycznie reagować w razie potrzeby.

Krytycznie o projekcie noweli wypowiadali się przedstawiciele klubów opozycyjnych. KO złożyła też wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Jego poparcie zapowiedziała Lewica.

Posłanka Izabela Leszczyna (KO) przekonywała, że prawdziwy deficyt jest zdecydowanie wyższy niż 110 mld zł i wynosi 300 mld zł. Jej kolega partyjny Dariusz Rosati przypomniał, że na deficyt sektora finansów publicznych, oprócz samego deficytu budżetowego składają się też emitowane obligacje przez BGK i PFR obligacje w zw. z COVID-19.

Leszczyna oceniła, że jednym z głównych mankamentów projektu jest to, że nie ma w nim środków na służbę zdrowia. Za leczenie - jak podkreśliła - Polacy będą musieli zapłacić z własnej kieszeni.

Według niej w projekcie znalazły się za to środki na obietnice wyborcze PiS.

- - oceniła.

Wtórował jej Dariusz Rosati, który dodał, że projekt zakłada przeznaczenie ponad 20 mld zł w 2021 r. na trzynastą i czternastą emeryturę, czy 1,5 mld zł na górnictwo. Jego zdaniem na inwestycje rząd chce przeznaczyć jedynie 3-4 mld zł.

- - zaznaczył poseł.

W podobnym tonie wypowiedział się Dariusz Wieczorek z Lewicy, który krytykował projekt za brak wydatków na ochronę zdrowia.

Pytał, czy konieczne są tak duże wydatki na wojsko. -- ironizował. - - zaznaczył Wieczorek.

Dodał, że przez rządy PiS dług publiczny od 2015 r. do 2020 zwiększył się z 836 mld zł do ponad 1 bln 200 mln zł. Na "głowę" - jak wyliczał, to wzrost z 22 tys. zł do 35 tys. zł.

Czesław Siekierski z PSL-Kukiz'15 zwrócił z kolei uwagę, że najważniejszym pytaniem jest to, jak zostaną wydane pieniądze przewidziane w noweli. - - mówił poseł.

Wszystkie zmiany powinny służyć unowocześnieniu gospodarki, a nie odtwarzaniu tego co było - stwierdził.

Z kolei jego kolega klubowy Krzysztof Paszyk ostrzegał, że drukowanie pieniędzy na dłuższą metę będzie miało poważne skutki dla domowych budżetów, bo ich oszczędności będą topnieć, a koszty życia rosnąć.

- - stwierdził poseł.

Występując w imieniu koła Konfederacji poseł Grzegorz Braun projekt nowelizacji nazwał "księgowością kreatywną". Zwracając się do rządu stwierdził, że sprowadza on powszechne niebezpieczeństwo na obywateli, "wzmacnia tendencje wyzysku fiskalnego" i "likwiduje przedsiębiorczość", aby na końcu wszyscy stali się "niewolnikami na pensji budżetowej".

Z kolei poseł Krzysztof Bosak z Konfederacji stwierdził, że trend podnoszenia podatków nie zwolnił, nawet pomimo kryzysu. - - oświadczył poseł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj