Dziennik Gazeta Prawana logo

Realizacja obietnic PiS to przekroczenie limitu wydatków aż o 58 mld zł. Minister Czerwińska broni reguły fiskalnej

18 marca 2019, 09:46
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński/PAP
Teresa Czerwińska chce stabilnych finansów, a te gwarantuje reguła wydatkowa. Realizacja wyborczych obietnic PiS spowoduje jej przekroczenie o 58 mld zł – przekonuje twórca zasady

Z naszych informacji wynika, że minister finansów nie godzi się na złamanie, zawieszenie czy likwidację umocowanej w prawie zasady powstrzymującej państwo przed nadmierną hojnością. To oznacza, że zmieszczenie w przyszłorocznym budżecie całej piątki Kaczyńskiego, w tym 500+ na pierwsze dziecko czy trzynastej emerytury, może być niemożliwe.

Twórca reguły wydatkowej, wiceminister finansów w rządzie PO-PSL, Ludwik Kotecki w opinii napisanej specjalnie dla DGP ocenia, że "piątka" w połączeniu z wprowadzonymi już nowymi sztywnymi pozycjami spowoduje przekroczenie dopuszczalnego limitu wydatków aż o ok. 58 mld zł. "Nie ma żadnej możliwości, aby PiS, nie łamiąc reguły wydatkowej, zrealizował swoje obietnice" – napisał Kotecki. Jego zdaniem nawet bez nowych wydatków będą problemy z regułą, bo w budżecie jest wiele sztywnych zobowiązań.

To zaś oznacza prawdopodobny konflikt wokół tworzenia budżetu na 2020 r. Czerwińska dała wyraz swojemu przywiązaniu do stabilności finansów publicznych, przemawiając w ubiegłym tygodniu na Forum Bankowym.

– mówiła.

Jej słowa mogą oznaczać brak zgody na jakiekolwiek majstrowanie przy regule i, co równie ważne, na planowanie deficytu łamiącego unijny limit 3 proc. PKB. Minister, twardo opowiadając się za utrzymaniem w ryzach wydatków, dużo ryzykuje, bo wiele wskazuje, że nie da się tego pogodzić z piątką Kaczyńskiego. To zaś rodzi pytanie, kto ustąpi: PiS z obietnicami czy szefowa resortu finansów ze stanowiska?

– mówi nam osoba z MF. Relacje pomiędzy PiS, który myśli o wyborczej batalii, a resortem finansów są coraz bardziej napięte. Widać to było w piątek, gdy posłowie ekipy rządzącej zdjęli z porządku obrad jeden z priorytetów MF, czyli nową matrycę stawek VAT. – – uważa Kotecki.

Krótka kołdra Ministerstwa Finansów

Wprowadzenie obiektywnej metody wyliczania, na ile wydatków stać państwo, miało uwolnić ministra finansów od politycznej presji ze strony innych resortów, a jej umocowanie w prawie o finansach publicznych – nadać rozwiązaniu odpowiednią rangę. Dla inwestorów reguła wydatkowa miała być gwarantem, że rząd prowadzi względnie stabilną politykę fiskalną, a emitowane przez niego obligacje nie zaczną nagle tracić na wartości, gdy deficyt wymknie się spod kontroli.

Żeby zrozumieć, na jak wąskiej przestrzeni porusza się resort finansów, planując kolejne budżety, trzeba najpierw wyjaśnić, jak działa stabilizująca reguła wydatkowa. To wzór służący do wyliczania maksymalnego limitu wydatków państwa, w którym przede wszystkim uwzględnia się tempo wzrostu gospodarczego i cel inflacyjny NBP. Jak? Punktem wyjścia zawsze są wydatki z poprzedniego roku. Mnoży się je przez średni wzrost PKB z poprzednich sześciu lat plus jego prognozę na rok bieżący i kolejny oraz wskaźnik inflacji na poziomie 2,5 proc.

Utrzymywanie dyscypliny wymusza stosowanie tzw. liczby kontrolnej, która może pomniejszać lub powiększać wskaźnik obliczony na podstawie średniego PKB i inflacji. Jej wielkość zależy od poziomu deficytu i długu. Inaczej mówiąc, jeśli w jednym roku rząd sobie za bardzo pofolguje i doprowadzi do dużego wzrostu deficytu, liczba kontrolna sprowadzi go na ziemię w roku kolejnym.

Ostatnim elementem reguły są nadzwyczajne zwiększenia (lub zmniejszenia) limitu. Można je zastosować, jeśli np. rząd zamierza przyjąć nowe prawo, które powiększy dochody. Planując wydatki na kolejny rok, rządzący mogą zwiększyć ich limit o prognozę ekstradochodów.

Piątkę Kaczyńskiego – oznaczającą w sumie 40 mld zł wydatków i ubytków dochodów – trudno będzie pogodzić z zapisami reguły. Rząd może nią próbować ręcznie sterować, np. podnosząc prognozę PKB albo wypychając część wydatków do funduszy, których budżety nie podlegają regule, ale w ocenie ekonomistów to nie wystarczy. Nie mają oni wątpliwości, że pakiet wyborczych obietnic tworzy napięcia w finansach publicznych w kolejnych latach.

– zauważa prof. Witold Orłowski. Dodaje, że stan finansów publicznych jest gorszy, niż może się wydawać, bo kończy się okres gospodarczej koniunktury, a struktura wzrostu w ostatnich latach nie była zdrowa, gdyż nie było inwestycji. – – mówi ekonomista.

I jednym z głównych pytań, jakie stawiają sobie eksperci, jest to, jak pogodzić te wydatki z regułą wydatkową. – – mówi Piotr Bielski z Santander Bank Polska.

Witold Orłowski wątpi, czy reguła przytemperuje wydatkowe zamiary rządu. – – podkreśla Orłowski.

Są jeszcze unijne kryteria z Maastricht, w tym zakaz przekraczania przez deficyt 3 proc. PKB. Tyle że – jak podkreśla Orłowski – reakcja Unii na ich przekroczenie jest powolna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj