Do konsultacji publicznych trafił wczoraj projekt ustawy o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych (FRPA) o charakterze użyteczności publicznej. To jeden z elementów wyborczej piątki Kaczyńskiego. Chodzi o przywrócenie do życia połączeń autobusowych (czegoś na kształt PKS) w Polsce lokalnej, zwłaszcza tam, gdzie z uwagi na deficytowość linii były one w ostatnich latach zamykane.
Ustawa przewiduje powołanie specjalnego funduszu w ramach działalności Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Będzie on dysponował corocznie kwotą 800 mln zł. Pieniądze te mają stanowić dofinansowanie (w formie dopłaty do ceny usługi) wybranych przewozów autobusowych. "Dofinansowanie będzie przyznawane w formie dopłaty do kwoty deficytu pojedynczej linii o charakterze użyteczności publicznej" – podają projektodawcy.
–– mówił wczoraj minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Założenie jest też takie, że władze lokalne będą finansowały część ceny usługi z własnej kieszeni (nie mniej niż 30 proc. ceny).
Jak będą dzielone pieniądze z FRPA? Przyjęto tu mechanizmy podobne jak w przypadku uruchomionego ostatnio Funduszu Dróg Samorządowych (następcy schetynówek, z którego finansowane są przebudowy dróg gminnych i powiatowych). Najpierw minister finansów musi zaakceptować plan finansowy przedsięwzięcia. Następnie szef resortu infrastruktury dokonuje podziału pieniędzy między województwa. Zrobi to na podstawie wytycznych Rady Ministrów, która określi je wcześniej w rozporządzeniu (pod uwagę będą brane: powierzchnia województwa, liczba jego mieszkańców i wielkość tzw. pracy przewozowej na liniach o charakterze użyteczności publicznej, określoną w planach transportowych poszczególnych regionów).
W kolejnym kroku wojewodowie poinformują o maksymalnej kwocie dopłaty do wozokilometra (nie więcej niż 80 gr) w danym województwie. Pieniądze będą przekazywane samorządom po zawarciu umowy z wojewodą. To, jak samorządy i przewoźnicy wykorzystują dopłaty, będzie przedmiotem kontroli wojewodów. Do końca 2021 r. fundusz będzie działał w oparciu o przepisy przejściowe, w ramach których dopłata będzie mogła sięgnąć 1 zł od wozokilometra. O przyznaniu dopłaty będzie decydować kolejność wpływu wniosków od samorządów.
Eksperci już po pobieżnej lekturze projektu mają jednak mnóstwo wątpliwości. – – zastanawia się Bartosz Jakubowski z Klubu Jagiellońskiego. Jego zdaniem nie najlepszym pomysłem jest też to, że pieniądze będą początkowo rozdzielane na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy.
– – ocenia ekspert.