Dziennik Gazeta Prawana logo

To będzie najwyższy deficyt w historii Polski

17 lipca 2013, 06:38
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
To będzie najwyższy deficyt w historii Polski
To największy deficyt w historii Polski /Shutterstock
Rząd chce zwiększyć deficyt. Jeśli przekroczy on 54 miliardy złotych, będzie najwyższą kwotą zadłużenia w historii. Ekonomiści chwalą jednak premiera, bo ich zdaniem to "usankcjonowanie rzeczywistości, a nie skok na kasę".

Rządowy projekt zmian w budżecie ma zwiększyć różnicę między wydatkami a dochodami z 35,6 do 51,6 mld zł. Tylko raz w 2010 r. w ustawie budżetowej zapisano wyższy - 52 mld, choć ostatecznie wykonanie było dużo lepsze i wyniósł on 44 mld zł. Jednak określenie „największy” w odniesieniu do deficytu dotyczy jedynie kwoty, bo już w relacji do PKB wyniesie on 3 proc. PKB i będzie niższy niż w kryzysowym roku 2010 czy w latach 2001–2004. Na początku tamtej dekady, gdy Polska wychodziła ze spowolnienia, różnica między dochodami a wydatkami budżetu przekraczała 4 proc. PKB. Teraz zwiększenie deficytu oraz cięcia mają być lekiem na słabnącą gospodarkę i związany z tym spadek dochodów budżetowych.

– mówi dr Jakub Borowski, główny ekonomista Credite Agricole.

Dopinanie szczegółów

Dlatego ministrów czeka kolejna runda rozmów o cięciach, tak by w sierpniu szczegóły znalazły się w projekcie nowelizacji. 8 mld zł, o które mają być zmniejszone budżety resortów, to spora suma, jednak w proporcji do całości to 2,5 proc. wydatków. Nie powinno być więc kłopotów z ich znalezieniem. - uzasadniał decyzję Tusk.

Prawdopodobnie znów lwią część oszczędności wygeneruje MON, które dysponuje największym budżetem, ale ograniczenia dotyczyć także będą innych. – – mówi główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka.

Efekty zmian

Działania rządu nie zaskoczyły rynku. Zaskakujące było raczej to, że ekonomiści i rząd są w tym przypadku tak zgodni w ocenach skali dokonywanych zmian. Większych emocji nie budzi też sposób, w jaki mają być przeprowadzone. – podkreśla Jakub Borowsk.

Rząd chce też zawiesić działanie I progu ostrożnościowego w ustawie o finansach publicznych. Uniemożliwia on znaczące zwiększanie deficytu, gdy tak jak teraz przekroczona jest relacja 50 proc. długu do PKB. Ma również zostać zawieszona kotwica budżetowa, która przewiduje, że wydatki elastyczne w budżecie nie mogą rosnąć szybciej niż 1 proc. ponad inflację. Mogłoby to zostać odebrane przez rynki finansowe jako podważanie dyscypliny budżetowej, choć ekonomiści nie spodziewają się takiego efektu. – twierdzi Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu.

Co dalej?

Jak podkreśla ekonomista, najważniejsze będą efekty zmian dla finansów publicznych w kolejnych latach. Bo deficyt budżetowy większy o 16 mld to wzrost deficytu sektora finansów o 1 proc. PKB. Co najmniej bardzo trudne staje się jego zmniejszenie w ciągu dwóch lat do poziomu 3–3,5 proc. PKB. A tyle czasu dała nam Komisja Europejska, by wyjść na prostą. Według Janusza Jankowiaka deficyt całego sektora finansów publicznych wyniesie w tym roku nie 3,9 proc. PKB, jak planował rząd, ale między 4,5 a 5 proc. PKB.

To przekreśla także rządowe plany zmniejszenia długu w relacji do PKB i zbliża obciążenia publiczne do kolejnego progu ostrożnościowego 55 proc. PKB. Choć po poprzedniej zmianie ustawy o finansach publicznych sankcji nie wprowadza się automatycznie po przekroczenia progu. Decydują o tym także zapas gotówki u ministra finansów i średni kurs walut, co zmniejsza prawdopodobieństwo wprowadzenia sankcji po przekroczeniu progu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj