Reguły gry na naszym rynku żywnościowym dyktują rolnicy, mleczarnie i masarnie – wynika z badań Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, do których dotarł Dziennik Gazeta Prawna. W przypadku mięsa czy chleba udział przetwórców w cenie detalicznej sięga od 50 do 70 proc., podczas gdy sklepu wynosi od 8 do 15 proc.
Opinia, że najwięcej śmietanki na rynku żywności zbiera handel, to mit, który nie znajduje pokrycia w faktach. "Najbardziej zyskują producenci i przetwórcy. Co więcej, udział polskich rolników w ostatecznej cenie towaru nie tylko nie odbiega od innych krajów, ale niejednokrotnie bywa nawet wyższy. Tak jest w przypadku zboża czy mleka" - mówi Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Fakty są takie: Jego udział w cenie detalicznej towaru wynosi od 40 do 60 proc. Na sklepy przypada około 30 proc. W przypadku hodowców drobiu ich udział w cenie detalicznej sięga od 70 do 80 proc. Marże przetwórcy i handlowca są prawie równe – wynoszą po około 15 proc.
Proporcje na korzyść rolników i przetwórców nie zmienią się wiele nawet wówczas, gdy dołoży się opłaty, które stosują duże sieci handlowe wobec swoich dostawców. Chociaż naliczono ich łącznie aż 20 (sieci każą sobie płacić np. za postawienie towaru na eksponowanym miejscu), co daje im od 15 do 30 proc. zysku, to i tak Przyznają to sami producenci i przetwórcy, którzy zresztą nie kryją, że na współpracy z sieciami nieźle zarabiają.
Więcej informacji: Ceny windują producenci, a nie handel
p
Dziennikarka od 18 lat związana z Dziennikiem Gazetą Prawną. Specjalizuje się w tematyce rynku pracy, ochrony zdrowia, a także branży spożywczej, handlowej, turystycznej, czy TSL. Laureatka w konkursie Dziennikarz Medyczny Roku 2021 oraz wyróżniona przez TLP nagrodą „Skrzydła Transportu”. Z wykształcenia prawniczka.